09.11.2004

Prognozowanie według Artmana

Ile krakowski Artman zarobi w tym roku? 6 mln zł? Nie. 4,8 mln zł? Też nie. 1 mln zł? Tak, jeśli zmieniane kilkakrotnie prognozy okażą się w końcu trafne.

Wczoraj kurs spółki odbił się po kilku dniach dużego spadku, ale jest blisko historycznego minimum.

Najpierw znane były tylko prognozy Domu Maklerskiego Millennium, oferującego akcje Artmana w publicznej subskrypcji. Zgodnie z nimi, handlująca odzieżą spółka (salony House) miała zarobić 5,1 mln zł, przy przychodach na poziomie ponad 110 mln zł.

Optymizm wyparował

Zarząd firmy był nastawiony bardziej optymistycznie. Zaplanował, ostrożnie, 109 mln zł przychodów i 6 mln zł zysku netto. Zapewnił, że o istotnych rozbieżnościach, które mogłyby wpłynąć na zmianę zakładanych wyników, będzie informować w raportach bieżących.

Kilka dni temu spółka opublikowała raport za III kwartał. W związku z tym... obniżyła szacunki na cały rok. Przychody mają wynieść 105 mln zł, zysk netto 1 mln zł. Podała, że sporządzając plan, wzięła pod uwagę nie tylko dotychczasowe "dokonania", ale i prognozy na IV kwartał. W ubiegłym roku firma miała 86,9 mln zł przychodów i 1,8 mln zł zysku.

Kto stracił, kto zarobił?

Artman zadebiutował na giełdzie na początku czerwca. Kurs praw do akcji wyniósł wówczas 21 zł. Cena emisyjna papierów serii C (obejmowały je instytucje i drobni gracze) wynosiła 19 zł. Dotychczasowi akcjonariusze kupowali papiery (ponad 1 mln sztuk) w ramach prawa poboru. Płacili po 0,25 zł. Wczoraj kurs spółki po kilkudniowych dużych spadkach wzrósł o 3,3% do 12,50 zł.


Komentarz

A może zwrot pieniędzy?

Jaka była przyczyna spadku kursu? Artman jest przykładem (nie wyjątkiem) spółek-debiutantów, które bardzo rozczarowały inwestorów. Na miejscu giełdowych graczy, którzy kupili akcje w ofercie publicznej lub w trakcie pierwszych tygodni notowań, zastanowiłbym się nad wystąpieniem do firmy o odszkodowanie (częściowy zwrot pieniędzy uzyskanych z emisji). Choćby po to, by dać jej nauczkę, a innym przestrogę. Dlaczego? Bo są granice szaleństwa. I są granice lekkomyślnego prognozowania wyników. Nie wszystko da się chyba wytłumaczyć złą pogodą. Zwłaszcza że prognozy są z natury rzeczy przygotowywane z zachowaniem zasady ostrożności. A ostrożnie można było założyć, że z pogodą bywa różnie. Owszem, maj był najzimniejszy od kilkudziesięciu lat. Ale sprawozdanie za 2004 r. obejmuje 12 miesięcy pracy, a nie jeden. Strach pomyśleć, co by było, gdyby menedżerowie Artmana byli hurraoptymistami. I strach pomyśleć, jaka wówczas byłaby cena emisyjna akcji sprzedawanych w ofercie. To zastanawiające, że spółki takie jak Artman mylą się z reguły w jedną stronę: mają zbyt optymistyczne założenia przed ofertą publiczną i coraz gorsze po.

Więcej: "Parkiet", 9 listopada, 2004 r.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0