17.11.2004

To się da rozkręcić

Prowadząc FOTOSTOP dobrze mieć kontakty w branży fotograficznej. Wtedy można naprawdę korzystać z plusów, które daje sieć.

Prowadząc FOTOSTOP dobrze mieć kontakty w branży fotograficznej. Wtedy można naprawdę korzystać z plusów, które daje sieć – mówi Jacek Szajner, który prowadzi punkt w galerii Promenada na warszawskiej Pradze.

Prowadzę salon od kilku miesięcy. Coraz więcej wiem o życzeniach klientów, ale też coraz więcej pracuję. Jeśli wezmę dużo indywidualnych zleceń na wywoływanie i skanowanie potrafię pracować od 9 rano do 2 w nocy. Standardowo wychodzę przed 20. Pracują ze mną jeszcze dwie osoby.

Biznes bardzo odpowiada moim zainteresowaniom. Ponieważ sam fotografuję śluby i komunie korzystam teraz z tańszego, bo własnego punktu wywołania. Oczywiście, roznoszę też ulotki i ślę maile do znajomych z branży, żeby wywoływali u mnie. Mam wrażenie, że znajomości wśród fotografów są podstawą powodzenia każdego salonu fotograficznego. Czekanie na klienta nawet w Fotostop byłoby samobójstwem.

W pobliżu mojej galerii jest MediaMarkt, miejsce dla klienta masowego, więc konkuruję z nim skupiając się na kliencie z potrzebami indywidualnymi. Ludzie przychodzą zrobić sobie stylizowane zdjęcie w studio (widoczne z korytarza galerii – red.), archiwizują stare zdjęcia na CD, proszą mnie o układanie albumów i skanowanie, czyszczenie barwne i powiększanie starych zdjęć rodzinnych. Staram się rozszerzać ofertę. Chciałbym też, aby coraz więcej pracowało studio (obsługa komunii, ślubów, rocznic). Przegrywam też filmy VHS i 8-milimetrowe na DVD.

Uzupełnieniem usług jest sprzedaż aparatów i akcesoriów. Sprzedaż ma swoje wahania sezonowe: aparaty dobrze idą przed komunią, przed wakacjami i w ich trakcie aż do końca września. Tak długo pewnie dlatego, że ludzie widzą aparaty u znajomych i chcą mieć takie same albo lepsze. Wyścig dotyczy teraz zwłaszcza cyfrówek. Wysoka sprzedaż jest też przed Gwiazdką, ale ten sezon ma każda branża detaliczna.

W ostatnim czasie staram się o dopracowanie wizualizacji salonu. Franczyzodawca trochę się spóźnia z dostarczeniem drobnych elementów marketingowych: tablicy informacyjnej z opisem usług. Chcę też przeprowadzić kampanię ulotkową w kilku dzielnicach oddalonych od Promenady, z których klienci jeszcze do mnie nie docierają.

Co mnie cieszy, klientów mam coraz więcej i zlecają mi coraz więcej pracy. Dużo osób samodzielnie wywołuje zdjęcia w cyfrowym samoobsługowym kiosku. Mam nadzieję, że ta liczba jeszcze wzrośnie, bo maszyna jest droga i szybko się nie zwraca. Na pewno jest za to atrakcją, która przyciąga do punktu. Zwłaszcza dwa typy klientów. Tych, którzy intymnie chcą wywołać jakieś drobne nieprzyzwoitości oraz domorosłych fotografików, którzy chcą sami zmienić kontrast, nasycenie barw i wykadrować zdjęcie.

Ten biznes mnie kręci, ale nie popadam w puste zachwyty, bo w biznesie jestem od kilku lat i wiem, jakie są okresy zwrotu. Inwestycja w salon FOTOSTOP powinna zwrócić się najpóźniej w 2-3 lata i to mnie satysfakcjonuje.

Więcej: Arkadiusz Słodkowski, Franchising Info, październik/listopad 2004 r.