29.12.2004

Żabka jest przejrzysta

Żabka zapowiada debiut giełdowy w czerwcu 2005 roku.

Z Krystianem Czarnotą, prezesem Żabki Polska, rozmawiał Leszek Waligóra z "Parkietu".

Na co mają zostać przeznaczone pieniądze z publicznej emisji akcji?

Strategicznym celem firmy jest ciągły rozwój. Nasz wzrost jest kapitałochłonny, między innymi dlatego ten rok będzie pierwszym, kiedy osiągniemy zysk. Co roku 50 mln zł przeznaczamy na rozwój sieci. Zakładając nowe Żabki, adaptujemy na nasz koszt sklepy, wyposażamy je, ale robimy to po to, żeby zachować daleko idącą jednorodność.

Założeniem jest "Żabka na każdej ulicy"?

Chcemy, żeby każdy Polak miał dostęp do Żabki. Oczywiście, Żabka na każdej ulicy byłaby utopią. Według naszych założeń, w promieniu 300 metrów od sklepu musi mieszkać określona liczba klientów, stąd wynikają dogodne godziny otwarcia. Nasz klient może zrobić u nas niewielkie zakupy. Istnieje określony potencjał takich sklepów w Polsce, a liczba 1500 (tyle sklepów obecnie liczy sieć - przyp. red) na pewno go nie wyczerpuje. Prowadzimy racjonalną politykę rozwoju: chcemy się rozwijać w dużych aglomeracjach i tak dobierać lokalizacje, aby trafiać do klientów.

Ale wasza konkurencja nie śpi...

W każdej branży istnieje konkurencja. Radzimy sobie jednak dobrze na rynku i to jest naszym atutem. Bardzo duża siła tkwi w sposobie organizacji Żabek, zwłaszcza w systemie logistycznym opartym na programie mySAP. Mamy w tym duże doświadczenie - to przecież my organizowaliśmy Biedronki, sprzedane potem z zyskiem Jeronimo Martins, to my organizowaliśmy cash and carry. Na polskim rynku jest ponad 60 tys. małych sklepów, jednak nasza sieć zintegrowana ma największe możliwości konkurowania z pozostałymi graczami w tym segmencie. U nas ajent otrzymuje kredyt kupiecki, ma możliwość dofinansowania w trudnym okresie, np. kiedy trwa remont ulicy i nie uzyskuje zadowalających obrotów. W naszym zorganizowaniu tkwi bardzo duża siła. Naszymi działaniami wyprzedzamy konkurencję, która wzoruje się na naszych standardach. Gdy kilka lat temu ruszyły Żabki, były otwarte do godziny 23, a większość sklepów - do 18. W naszych sklepach instalowano klimatyzację, lodówki, miały spójną wizualizację. Teraz konkurencja dochodzi do naszych lub podobnych rozwiązań.

Wokół współpracy z ajentami narosło wiele konfliktów.

Aby rzec naświetlić, muszę opisać pewien mechanizm. Przed otwarciem sklepu podpisujemy dwie różne umowy. Jedną - umowę najmu lokalu z jego właścicielem, drugą, umowę o współpracę z ajentem, który sklep później prowadzi. Umowa najmu jest na 10 lat, natomiast z ajentem na czas nieokreślony. Niekiedy ajent i właściciel lokalu to ta sama osoba, występująca więc w dwóch rolach. Zdarzało się, że nie byliśmy z ajenta zadowoleni i dochodziło do zakończenia współpracy. Wtedy niektórzy ajenci, a jednocześnie właściciele lokalu, dążyli do zerwania umowy najmu. Na to nie wyrażamy zgody. I w przypadku braku porozumienia rozstrzygać musi sąd, który zawsze przyznaje nam rację.

Nieporozumienia rodziły również rozliczenia finansowe po zakończeniu współpracy. Cały koszt otwarcia sklepu, poczynając od kosztów remontu, wyposażenia, zatowarowania, szkoleń, ponosi Żabka. Ajent jedynie musi opłacić zakup kasy fisklanej, czyli około 1800 zł, z czego połowę zwraca mu Skarb Państwa. Na początku ajent otrzymuje też tak zwany kredyt kupiecki, przeciętnie 60 tys. zł. Po rozwiązaniu umowy o współpracy strony się rozliczają. Przedmiotem rozliczenia są tylko towary handlowe zakupione od Żabki Polskiej SA. Nie obciążamy ajenta żadnymi kosztami adaptacji lokalu i wyposażenia sklepu. Niekiedy nasze rachuby się różniły i potrzebne było pośrednictwo sądu.

Wiemy, że - zwłaszcza na początku działalności - można zaciągnąć długi. Ale my opiekujemy się naszymi ajentami i pomagamy im w trudnych sytuacjach. W sytuacji gdy z powodu nieprzemyślanych działań ajenta, popadnie on w kłopoty finansowe, np. narosną mu zobowiązania - mamy specjalny program oddłużeniowy, który pozwala powoli wyjść z trudnej sytuacji. Ci ajenci, którzy oskarżają nas o swoje kłopoty, często są zadłużeni nie tylko u nas, na ogromne kwoty. W sprawach, które zostały nam wytoczone - sąd nam przyznał rację. Jest 1460 ajentów, którzy dobrze funkcjonują w Żabce. I kilkunastu, którzy tego nie potrafili.

Więcej: "Parkiet", 29 grudnia, 2004 r.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0