11.01.2005

Zastój franczyzy w handlu odzieżą

Miniony rok był bardzo trudny dla sieci handlowych wyspecjalizowanych w niskiej półce odzieżowej.

Część podmiotów z tego sektora musiało odłożyć zaplanowane inwestycje, a niektóre wpadły lub lada moment wpadną w tarapaty finansowe. Do tego dochodzi słabnące zainteresowanie branżą odzieżową ze strony potencjalnych franczyzobiorców.

- Obserwuję masowy odwrót od umów franczyzowych. Stosujemy różne zachęty, ale bez efektów. Na rynku jest zbyt wiele "pseudofranczyzowych" sieci, nastawionych tylko na doraźny zysk. Skutecznie zniechęca to potencjalnych partnerów do tej formy współpracy - powiedział "Wiadomościom Handlowym" przedstawiciel sieci Textil Market, posiadającej ponad 70 sklepów z tanią odzieżą.

Z podobnymi trudnościami zmaga się SNC - marka dyskontów odzieżowych, rozwijana od 7 lat. W ciągu minionego roku udało się jej pozyskać do współpracy 20 nowych franczyzobiorców, ale równocześnie odpadło 14 najsłabszych.
- Miniony rok był trudny, jednak zakończylismy go na plusie. Musieliśmy co prawda zawiesić zaplanowane inwestycje - np. budowę centrum dystrybucyjnego czy nowej siedziby firmy. Zrealizujemy je jednak z pewnością, gdy tylko nadejdą lepsze czasy. Póki co, na pewno w 2005 roku zaproponujemy naszym parterom nowy system informatyczny - zapowiada Piotr Beltrani, odpowiedzialny za franczyzę.

SNC przejęła prawa do marek MAX - Maksymalnie Niskie Ceny i Końcówki Serii, pod którym działały dyskonty odzieżowe o powierzchni 150-200 m2, zlokalizowane głównie we wschodniej Polsce. Jeszcze półtora roku temu było ich 50, ostatnio jednak sieć podupadła.
- Dzięki tej transakcji, liczba naszych sklepów powiększy się o 15-18. Nie zamierzamy zmieniać nazw nowych placówek - zapowiada Krzysztof Gąsiorowski, właściciel SNC.

Więcej: "Wiadomości Handlowe", styczeń, 2005 r.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0