11.03.2005

Nie zawsze jest łatwo i zyskownie

Franchising to dla firmy wchodzącej do sieci sposób na zminimalizowanie ryzyka, natomiast dla dającej licencję - możliwość ograniczenia kosztów rozwoju sieci. Jednak i ta forma współpracy nie zawsze jest wzorcowa i wolna od nieporozumień.

Przedsiębiorca działający w sieci musi podporządkować się strategii i spełniać szczegółowe wymagania dotyczące zasad obsługi klienta, korzystania z wyznaczonych źródeł zaopatrzenia, sposobu promocji itp. Z kolei jeśli licencjodawca będzie popełniał błędy w zarządzaniu, odbije się to niekorzystnie na rentowności wszystkich placówek.

Zdaniem przedstawicieli PROFIT system, firmy doradczej w zakresie franchisingu, zanim wejdzie się do danej sieci, należy przyjrzeć się, jak ona funkcjonuje, przeanalizować dokładnie dokumentację i porozmawiać z franczyzobiorcami o rzeczywistych kosztach inwestycji i jakości współpracy.
- W Polsce franczyzodawca nie jest zobowiązany przez prawo do udostępnienia dokumentów firmowych, dlatego ogromne znaczenie mają spotkania z obecnymi i byłymi biorcami franchisingu - podkreśla Arkadiusz Słodkowski.

Aby cała sieć dobrze funkcjonowała, to franczyzodawca musi wybrać odpowiednich partnerów. Zdaniem Łukasza Bliklego, współwłaściciela słynnej warszawskiej ciastkarni, niedobrze jest, jeśli franczyzobiorca prowadzi kilka firm i nie jest w pełni zaangażowany w zarządzanie placówką franchisingową.
- Jeśli zatrudniamy osoby do prowadzenia naszych ciastkarni, to wybieramy dobrych menedżerów, profesjonalistów. Natomiast w przypadku franchisingu głównie mamy do czynienia z entuzjazmem i gotowością do pracy całej rodziny - mówi Łukasz Blikle.

Głównym problemem franczyzodawców jest niedotrzymanie przez franczyzobiorców warunków umowy, np. zaopatrywanie się w towar u innego dostawcy niż wskazany, zaleganie z opłatami czy nieprzestrzeganie odpowiednich standardów obsługi klienta.

Więcej: "Moja firma" dodatek do "Rzeczpospolitej", 11 marca, 2005r.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0