11.03.2005

Franchising, czyli jak zostać partnerem dużej firmy

Andrzej Krawczyk, dyrektor działu franchisingu, partner w PROFIT system.

Franchising to trochę jak małżeństwo – związek na wiele lat. Umowę zawiera się na czas określony: 3, 5, 10, a nawet na 20 lat. Trzeba lubić daną dziedzinę, handel, usługę. Jeśli liczy się tylko na szybki i łatwy zysk, nie należy się za to brać. I kolejna rada: nie angażować całych oszczędności, nie zapożyczać się, nie sprzedawać domu, mieszkania, ale oszacować ryzyko, bo to biznes jak każdy inny. Na etapie podpisywania umowy radzę nie żałować pieniędzy na prawnika – to wydatek zaledwie kilkuset złotych. Nie chodzi o szukanie ukrytych pułapek, ale o pomoc w zrozumieniu zapisów umowy. W samej umowie radzę zwrócić uwagę na precyzyjne określenie obowiązków stron, by nie było ogólników. Kupując licencję, trzeba wiedzieć, co to jest związane z nią know-how i co się na nie składa. Powinno to być opisane w jakimś dokumencie będącym załącznikiem do umowy. Zapisy muszą być konkretne, niedające pola do dowolnej interpretacji. Musi być na przykład określone, w jakich sytuacjach może dojść do rozwiązania umowy przed terminem. Warto też zwrócić uwagę na kary umowne.

Źródło: Rzeczpospolita, 11 marca 2005

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0