09.05.2005

Zmiany w szwalniach

Coraz więcej zakładów odzieżowych zachęconych sukcesami konkurencji, zmienia model działania. Odchodzą od produkcji, starają się umocnić markę, marketing i rozwój własnej sieci handlowej.

Firmom odzieżowym, które przestały całkowicie lub częściowo zajmować się produkcją, a wypromowały markę i mają własne sklepy, wiedzie się bardzo dobrze. Nie ma przy tym znaczenia, czy opracowane przez siebie kolekcje zlecają szwalniom w kraju, w Chinach czy gdzieś indziej.

Ważna strategia

O wyborze właściwej drogi świadczą przede wszystkim wyniki finansowe. KAN, należący do łódzkiego biznesmena Józefa Kapitańczyka, oferujący wyroby pod marką Tatuum, potroił w ciągu 2 lat zyski, osiagając w 2004 roku zysk netto w wysokości 6 mln zł.

Wyniki pierwszego kwartału, o jedną piątą lepsze niż przed rokiem, świadczą o utrzymywaniu się korzystnej tendencji. KAN sprzedaje wyroby w swoich 33 sklepach w Polsce i krajach sąsiednich, a wykonanie opracowanych przez siebie kolekcji zleca szwalniom w Polsce, na Dalekim Wschodze, głównie w Chinach, także w Indiach i Indonezji.

Warto naśladować

Podobnie działa Big Star z Kalisza, który w sieci 290 placówek fimowych i franczyzowych sprzedaje wyroby zamawiane w wyspecjalizowanym zakładzie United Textiles.

Dobre wyniki ekonomiczne pozwoliły polskim właścicielom Big Staru wykupić udziały od kontrahentów szwajcarskich. Obecnie cała grupa ma wyłącznie polski kapitał. Sukcesy tych i podobnych firm zachęcają do naśladownictwa dużych producentów odzieży o socjalistycznym rodowodzie, którzy w nowej sytuacji, w gospodarce rynkowej, nie bardzo potrafili się odnaleźć. Koncentrowanie się na produkcji, w znacznej części na tzw. przerobie usługowym na eksport, zaprowadziło część z nich na próg bankructwa.

Ostatnio i one zmieniają model działania, skupiają się na umacnianiu marki i rozwoju sieci handlowej. Aby zyskać środki na oddłużenie sklepów, sprzedają zakłady produkcyjne lub decydują się na nowe emisje akcji.

Tak postąpił na przykład Próchnik. Pieniądze, które spółce pozostaną z tegorocznej emisji akcji, po spłacie zadłużenia, firma zamierza zainwestować we własną sieć.

Podejmowane działania zaczynają już powoli przynosić oczekiwane efekty. Wólczanka, która sprzedała dwa zakłady i realizuje nową strategię, zakończyła ubiegły rok dodatnim wynikiem finansowym.

Więcej: Anna Sielanko, "Rzeczpospolita", 9 maja, 2005 r.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0