04.06.2005

Rozstanie w biurze matrymonialnym

Mąż okazał się trudniejszym franczyzobiorcą od żony. Dorota Witek, koordynator ds. rozwoju sieci Razem opowiada o problemach z franczyzobiorcą.

Zdaniem franczyzodawcy

W grudniu 2000 roku, gdy podpisywaliśmy umowę z p. Małgorzatą myśleliśmy, że znaleźliśmy dobrego franczyzobiorcę. Wydawało nam się, że będzie godnym następcą po przejęciu naszego własnego punktu. Biuro matrymonialne na Mariensztacie, później przeniesione na Krakowskie Przedmieście w Warszawie, było flagowym punktem sieci Razem.

Pani Małgorzata jest zameldowana w Katowicach. Od początku prowadziła biuro ze swoim mężem - Pawłem . Po kilku miesiącach zajęła się wychowaniem dziecka i prowadzenie biura całkowicie scedowała na swojego męża. Nie mieliśmy nic przeciwko, gdyż osoba, która kupuje od nas licencję, wcale nie musi prowadzić tego biznesu sama.

Niepokojące sygnały

Pierwszym niepokojącym sygnałem była próba rejestracji domeny razem.com.pl oraz świadome złożenie do NASK fałszywego oświadczenia przez p. Pawła. Docierały do nas też sygnały od innych franczyzobiorców, że pan Paweł nakłania ich do zakładania alternatywnych skrzynek pocztowych, po to aby pominąć oficjalne skrzynki na naszym serwerze.

Nie mogłam wejść do biura

Gdy pewnego dnia byłam w okolicy Krakowskiego Przedmieścia, postanowiłam pójść do biura p. Pawła. Nie było go w nim wówczas. Jego pracownice zachowywały się wrogo w stosunku do mnie. Traktowały mnie jak intruza.

Zaostrzający się konflikt

Poważny konflikt wybuchł między nami w momencie, gdy na forum strony internetowej Razem pojawił się paszkwil opisujący naszą byłą pracownicę z Poznania. Pan Paweł poinformował o nim wszystkich naszych franczyzobiorców oraz samą zainteresowaną. Powiedział o tym wszystkim, tylko nie nam. A wydawało nam się, że powinniśmy być poinformowani jako pierwsi, aby jak najszybciej usunąć ten paszkwil. Postanowiliśmy sprawdzić w jakim mieście została napisana ta wiadomość. Okazało się, że została wysłana z Katowic. Zastanawialiśmy się, po co ktoś z Katowic miałby pisać obelżywości na osobę z Poznania? Doszliśmy do wniosku, że prawdopodobnie p. Paweł zrobił to, aby po raz kolejny popsuć atmosferę w sieci.

Po tych wszystkich zdarzeniach, p. Paweł przestał płacić należną nam comiesięczną opłatę. W umowie mamy zapisane, że jeżeli franczyzobiorca będzie zalegał z opłatą ponad 3 miesiące, to możemy rozwiązać z nim umowę.

Koniec współpracy, ale nie koniec kłopotów

15 września 2004 roku rozwiązaliśmy umowę z żoną p. Pawła, która była naszą formalną franczyzobiorczynią. Mieliśmy nadzieję, że to koniec naszych kłopotów. Myliliśmy się. Pan Paweł jako przedstawiciel biura powinien, do czego zobowiązywała go podpisana umowa franczyzowa, przekazać niezwłocznie franczyzodawcy całą bazę klientów. A także zwrócić nam nasze dokumenty, czyli wzory umów, ankiet, formularzy, ulotek. Nie zrobił tego. Ponadto pomimo obowiązku usunięcia wszelkich oznaczeń, napisów i symboli, które wskazują na związek z franczyzodawcą, jeszcze cztery miesiące po rozwiązaniu umowy podpisywał z klientami umowy, na których widniało logo Razem.

Już nie Razem, ale Być Razem

Na dodatek okazało się, że w miejscu gdzie była siedziba naszego punktu, nadal działa biuro matrymonialne. Z tym, że teraz nie nazywa się ono Razem, ale Być Razem.

A w kwietniu 2005 roku...

Obecnie biuro pana Pawła po raz kolejny zmieniło nazwę. Grupę Duet (jak nazywa się teraz biuro p. Pawła) tworzy on, oraz nasze byłe franczyzobiorczynie z Poznania i Wrocławia.

Interwencja firmy windykacyjnej spowodowała, że 21 marca p. Paweł i p. Małgorzata spłacili nam zaległe należności. Nadal pozostaje jeszcze nierozwiązana sprawa przekazania nam bazy danych.


Moje biuro, moja twierdza

- Franczyzodawca spowodował, że prowadziłem biuro matrymonialne niezgodnie z prawem - twierdzi p. Paweł, były franczyzobiorca sieci Razem.

Zdaniem franczyzobiorcy

Od 2001 roku prowadzę biuro matrymonialne. Do września 2004 roku działałem w sieci Razem, teraz prowadzę własne biuro o nazwie Duet Centrum. Powodów, przez które odszedłem z sieci Razem było kilka.

Działałem niezgodnie z prawem

Odszedłem z Razem głównie dlatego, że działanie w sieci było niezgodne z prawem - brak procedur związanych z ochroną danych osobowych, mierna na ten temat wiedza samego franczyzodawcy.

System informatyczny, który przekazał mi dawca licencji, nie spełniał wymogów Głównego Inspektoratu Ochrony Danych Osobowych (GIODO). Używanie tego systemu powodowało, że biuro działało niezgodnie z prawem. Okazało się, że system w którym są zapisane tzw. sensytywne (wrażliwe) dane osobowe, czyli. np. wyznanie, nałogi, stan zdrowia - powinien spełniać wiele bardzo drobiazgowych instrukcji GIODO.

GIODO po skontrolowaniu mojego biura zagroziło mi nakazem zawieszenia działalności. Franczyzodawca zobowiązał się dostosować system do wymogów prawnych w 3 miesiące. Niestety, tak się nie stało.

Po kilku miesiącach miałem kolejną kontrolę GIODO. Wówczas po raz drugi zagrożono mi zamknięciem biura. Zobowiązałem się na własny koszt stworzyć system spełniający normy prawne. Wprowadzenie własnego systemu informatycznego kosztowało mnie 6 tys. zł. To była kropla goryczy, która przepełniła kielich. Zacząłem myśleć o odejściu z sieci.

Własne biuro - Duet Centrum

Od momentu rozwiązania umowy z siecią Razem prowadzę własne biuro matrymonialne - Duet Centrum. Mogę to robić, gdyż w umowie nie było zapisu o zakazie prowadzenia działalności konkurencyjnej po jej rozwiązaniu.

To nie ja

Potwierdzam, że na forum portalu Razem pojawił się paszkwil opisujący jedną z byłych pracownic sieci Razem. Wisiał on przez 11 dni! Uświadomiło mi to, że franczyzodawca nie kontroluje forum. W sytuacji kiedy w swoich działaniach starałem się promować stronę internetową Razem, takie niedbalstwo ewidentnie powodowało moje straty finansowe, nie mówiąc o utracie wizerunku.

Powiadomiłem o tym fakcie prowadzących inne biura Razem. Franczyzodawca postanowił się bronić (raczej mało inteligentnie) zarzucając mi, że to ja jestem autorem obelżywych słów. To obraża mnie. Ja tego nie zrobiłem. Można to udowodnić.

Zaznaczam, że po rozwiązaniu umowy z siecią Razem nigdy nie wykorzystywałem ich formularzy do prowadzenia biura Duet Centrum. Nigdy nie buntowałem też franczyzobiorców, ani nie namawiałem ich do odejścia z sieci. Gdybym chciał destrukcyjnie wpływać na sieć, wystarczyłby jeden telefon do GIODO i każdy z nich z osobna miałby u siebie w biurze kontrolę.

Tak, to prawda

Kazałem swoim pracownicom wyprosić panią Dorotę Witek. Chciała pokazać potencjalnym franczyzobiorcom moje biuro. Pani Witek powinna uprzedzić mnie o tym kilka dni wcześniej. Zadzwoniła dopiero 2 godziny przed planowaną wizytą. Wówczas nie było mnie w biurze. Dlatego nie wyraziłem zgody na tę niezapowiedzianą wizytację.

Prawdą jest także fakt, że przestałem płacić franczyzodawcy należną mu opłatę bieżącą. Postąpiłem tak, bo chciałem jak najszybciej odejść z sieci. Było to dla mnie korzystne. Po 3 miesiącach franczyzodawca rozwiązał ze mną umowę. Gdybym chciał wypowiedzieć umowę, wówczas musiałbym czekać aż pół roku. Dziś wszystkie moje należności wobec franczyzodawcy są uregulowane. Zwróciłem także należne dawcy druki firmowe Razem.

Nadal są problemy

Pozostaje ostatni problem - przekazanie bazy danych. Nie można tak po prostu za pokwitowaniem przekazać parę kartonów papierów. Podkreślam - są to dane osobowe wrażliwe.

Bardzo niepokoi mnie fakt, że nie mogę uzyskać od firmy Razem na piśmie zobowiązania, że w przypadku przekazania danych osobowych, firma Razem zobowiązuje się do przestrzegania wszelkich przepisów wynikających z ustawy o ochronie danych osobowych i będzie respektowała obowiązki wynikające z umowy zawartej z danym klientem. O ile Razem takie zobowiązanie mi przekaże - o zakończenie konfliktu będzie dużo łatwiej.

Anna Maliszewska