23.06.2005

Po co ci biuro, skoro możesz mieć mBiuro

Marka stworzona przez polskich biznesmenów intryguje wielu zachodnich przedsiębiorców.

- Pomysł na mBiuro zrodził się w 2004 r. z... potrzeby. Prowadziłem kilka przedsięwzięć. Chciałem zorganizować je w taki sposób, żeby nie mieszać jednego z drugim, zapewnić im odpowiedni wizerunek i ograniczyć koszty. Znalazłem wspólniczkę, zarejestrowaliśmy firmę i tak zaczęła się przygoda z mBiurem - powiedział gazecie "Puls Biznesu" Lechosław Gawroński, założyciel firmy mBiura.

Na dobry początek

Wirtualne biuro to oferta dla planujących rozpoczęcie działalności gospodarczej przy minimalnych kosztach. Firma otrzymuje od mBiura numer telefoniczny i faksowy, adres do korespondencji oraz dostęp do pomieszczenia konferencyjnego, gabinetu i sprzętu biurowego. Pełną obsługę sekretariatu zapewnia asystentka, która odpowiada na telefony i wymienia nazwę firmy przy zgłoszeniu.
- mBiuro ma autorski program do identyfikacji numerów, każda placówka ma kilkadziesiąt numerów telefonów, aplikacja umożliwia także nagrywanie rozmów, konwertowanie ich do mp3 i umieszczanie na serwerze w odpowiednim miejscu. Poza tym jest panel webowy, który umożliwia klientowi wirtualne zarządzanie swoim biurem - wyjaśnia Lechosław Gawroński.

Polski pomysł

Pierwsze wirtualne biuro powstało w Poznaniu. Wkrótce prowadzeniem mBiur zainteresowali się przedsiębiorcy z Warszawy i Wrocławia. Tak powstała sieć franczyzowa. Chętnych do korzystania z usług wirtualnego biura nie brakuje. Obecnie Poznań obsługuje 18 firm i jedno stowarzyszenie. Wrocław ma 11 klientów, a stołeczny oddział 5.

Więcej: Magdalena Laskowska, "Puls Biznesu", 23 czerwca 2005 r.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0