12.04.2001

Piękno w pięknie

Firma Eris ma nowe centrum badawczo-szkoleniowe w zabytkowym pałacyku na Mokotowie

Gazeta Wyborcza poinformowała, że w zabytkowym pałacyku na Mokotowie szkolą się kosmetyczki, a w podziemiach budynku są testowane nowe produkty firmy Eris. Odnowiony niedawno pałacyk na Henrykowie to prawdziwa perełka. Na pierwszy rzut oka nie przypomina miejsca, w którym specjaliści prowadzą badania naukowe. Ten odrestaurowany XIX-wieczny pałacyk kojarzy się raczej z wielkomiejską rezydencją. W saloniku (z widokiem na ogromny taras) stoją stylizowane na XIX wiek meble. Jest też kominek, wielkie lustro i rozwieszone na ścianach obrazy.

Tuż obok kawiarenka utrzymana w podobnym stylu. Przychodzą głównie odwiedzający centrum goście i szkolące się tu kosmetyczki. Jest też sklepik w którym kupić można kosmetyki Eris. Są pokoje zarządu i wreszcie wzorcowy Kosmetyczny Instytut dr Irena Eris.
– Nie mamy ambicji, by być szkołą kosmetyczną – opowiada Wiesława Przybylska, szefowa centrum, kosmetyczka z wieloletnią praktyką. – Przecież mamy do czynienia z kosmetyczkami, które dobrze znają swój zawód. Chcemy tylko przekazywać wiedzę i doświadczenie związane z naszymi produktami.

Dla osób zainteresowanych szkoleniem przeznaczone są sale konferencyjne i sala szkolenia praktycznego – z sześcioma stanowiskami – fotelami kosmetycznymi. Szkolenie praktyczne (zajmujące 80-90 proc. czasu) polega na wykonywaniu na sobie zabiegów firmowych pod czujnym okiem kosmetyczki trenerki. Są też szkolenia, na których większość czasu poświęca się na teorię, zwłaszcza gdy omawiany jest problem podejście do klienta, standardów obsługi w gabinecie czy sztuki załatwiania reklamacji.

Serce bije w podziemiach. Tu dermatolodzy, biolodzy molekularni i alergolodzy testują nowe preparaty . Na razie na ochotniczkach, ale już wkrótce na wyhodowanych specjalnie komórkach skóry. Komórek na razie jest niewiele – do ich produkcji potrzebne są super sterylne warunki. Tymczasem firm wprowadziła się do pałacyku na początku kwietnia i wszędzie pachnie jeszcze farbą.

- Teraz hodujemy fibroblasty. Myślimy też o hodowli komórek śródbłonka naczyniowego, by testować na nich preparaty do skóry z pękającymi naczynkami – opowiada dr Maria Noszczyk zajmująca się w firmie m.in. badaniami naukowymi. Pokazuje dojrzewające w cieplarce ( temperaturze 36,5 st.C ) komórki.

Reakcje skóry bądź komórek na testowany preparat bądź jego składniki są dokładnie obserwowane. Naukowcy chcą wiedzieć nie tylko, czy po zastosowaniu jakiegoś składnika wzrasta żywotność komórek, lecz prowadzić także bardziej zaawansowane prace, np. obserwować aktywność genów i związaną z tym produkcją elastyny czy uwalniania kolagenu.
- Podobne badania prowadzi niewiele firm, gdyż są dość drogie, a efektów można się najwcześniej po pięciu-sześciu latach. - dodaje.

Więcej: Gazeta Wyborcza, Supermarket, Katarzyna Hubicz, 12 kwietnia 2001, s. 3

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0