03.08.2005

Internet w kawiarniach: sukces czy rozczarowanie?

Bolesne rozczarowanie internetem przeżyły już spółki telekomunikacyjne i medialne. Czy przyszła kolej na firmy z branży gastronomicznej? Amerykańskie kawiarnie twierdzą, że tak.

Nierzadko aż 90 proc. wszystkich naszych klientów w danej chwili surfuje w sieci, co istotnie zmienia atmosferę - ubolewała Jen Strongin, współwłaścicielka kawiarni Victrola Coffee & Art w Seattle, na łamach dziennika "Financial Times". Według niej dziesiątki klientów przy stolikach gapiących się w ekrany notebooków i niereagujących na otoczenie robi dziwne wrażenie. Niektórzy stali klienci Strongin nazywają to "efektem zombi". Żeby go uniknąć, Victrola Coffee & Art zaczęła wyłączać dostęp do sieci w weekendy, gdy ruch w kawiarniach jest największy. Reakcja była natychmiastowa: atmosfera się ożywiła, a stoliki już nie są blokowane przez komputery.

Czas pokazał, że kawiarniani internauci wcale nie zwiększają przychodów lokali. - Niektórzy spędzają przy laptopie po sześć, osiem godzin, zamawiając najwyżej jedną kawę - skarżyła się Strongin dziennikarzowi "Financial Times". Co więcej, jeden klient z laptopem potrafi na osiem godzin zająć stolik przeznaczony dla czterech osób, ograniczając w ten sposób ruch i sprzedaż.

Polska gastronomia dopiero zaczyna swój romans z siecią. Poza Coffee Heaven bezprzewodowy internet działa m.in. w Daily Café, Tchibo oraz w barach szybkiej obsługi należących do takich gigantów jak McDonald's i AmRest. Giganci szybkiego żywienia oferują internet wraz z operatorem telefonii komórkowej Era. Na razie hotspoty są w kilkunastu lokalach KFC i Pizza Hut, ale przedstawiciele AmRest deklarują, że docelowo ma ich być ponad 50. McDonald's ma 11 barów z bezprzewodowym dostępem do sieci. Do końca wakacji ich liczba ma się zwiększyć do 50, a do końca roku - do 100.

Więcej: Gazeta Wyborcza, 31.07.2005

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0