13.09.2005

Test agencji kasowych. Czy płacą na czas?

Na rynku samochodów przeprowadza się niezależne testy zderzeniowe aut różnych marek. My przeprowadziliśmy crash-test punktów kasowych. Sprawdziliśmy, czy agencje przekazują na czas wpłacone przez klientów pieniądze. Wynik: strefa zgniotu w normie, skończyło się na drobnych zadrapaniach. Jest jednak jeden lekko potłuczony - agencja Grosik.

Punkty kasowe skutecznie podskubują klientów Poczcie Polskiej. Są niemal wszędzie: w sklepach, na osiedlach, w przychodniach, czasem tuż obok poczty. Postanowiliśmy zbadać jak funkcjonują - jak szybko realizują przelewy i czy czas trwania całej operacji pokrywa się z deklaracjami firm. Chcieliśmy sprawdzić, czy jest to zupełna partyzantka, czy też dojrzały i odpowiedzialny biznes w sektorze finansowym?

Jak testowaliśmy

Nim przystąpiliśmy do testu, zadaliśmy firmom prowadzącym sieci punktów kilka pytań. Jedno z nich dotyczy deklarowanego czasu transakcji liczonego od chwili wpłacenia pieniędzy w punkcie kasowym do momentu wpłynięcia środków na konto wystawcy rachunku. Na potrzeby tego artykułu założyliśmy w banku konto z dostępem internetowym, by na bieżąco monitorować przebieg testu. Dla każdej z dziesięciu firm wytypowaliśmy po dwa punkty kasowe, w których dokonaliśmy wpłaty w wysokości 10 złotych tytułem "licytacji na Allegro". 13 wpłat dokonaliśmy w Warszawie, 6 poza stolicą - 2 w Toruniu, 2 we Wrocławiu, jedną w Kielcach i jedną w Błoniu pod Warszawą.

Bez ofiar - jeden lekko potłuczony

Większości punktów kasowych udało się zmieścić w zadeklarowanym czasie, choć szybkość przelewów nie robi dużego wrażenia. Właściciele punktów bardzo ostrożnie deklarują czas przepływu pieniędzy, najczęściej zostawiając sobie aż 3 dni na realizację zlecenia standardowego. Najśmielsze w deklarowaniu czasu operacji są banki. Ta śmiałość jest jednak całkowicie uzasadniona, bowiem agencje banków PKO BP oraz BPH uporały się z przelewami, zgodnie z obietnicą, w 1 dzień.

Z crash-testu najbardziej potłuczona wyszła Agencja Finansowa Grosik. Jeden z jej punktów walczył z naszym przelewem 5 dni (przy deklarowanych trzech). Centrala firmy tłumaczyła opóźnienie chwilowymi problemami informatycznymi. Drugi z punktów okazał się jednak szybszy od deklaracji centrali i uporał się ze zleceniem w 2 dni. Nie udało się zdążyć w deklarowanym czasie żadnemu z punktów Agencji Opłat Elixir (oba punkty we Wrocławiu) - trzy dni to nie jest zły wynik, jednak firma deklarowała dwa. Na czas nie zdążyło również jedno z Okienek firmy Prosspol, zamiast deklarowanych 3 dni, firma potrzebowała czterech. Drugie z Okienek wywiązało się z obietnicy. O jeden dzień spóźniła się także Agencja Pocztowa. Punkty Finansowe Mieszko zdążyły na czas, ale też rezerwowały go sobie najwięcej - 4 dni na realizację usługi.

Choć celem crash-testu było zbadanie terminowości przelewów z punktów kasowych, w jego trakcie pojawiło się kilka nowych kwestii:

Gdzie są punkty kasowe? - Większość firm nie chwali się lokalizacjami swoich punktów kasowych, niełatwo uzyskać ich adresy - niektórzy właściciele zasłaniają się klauzulą poufności wynikającą z umów z franczyzobiorcami. Tylko nieliczne firmy publikują na swoich stronach internetowych listy punktów wraz z adresami - postąpiły tak PKO BP, Polska Agencja Finansowa oraz Agencja Opłat Elixir. W kilku przypadkach na stronach www. wymienione są jedynie miasta, w których obecne są punkty, w pozostałych brak jakiejkolwiek informacji na ten temat.

Własne druki - Tylko trzy punkty kasowe przygotowały własne druki wpłat. Są to Polska Agencja Finansowa, Punkt Finansowy Mieszko oraz Agencja Finansowa Grosik, za to w jednym z punktów partnera banku BPH znaleźliśmy druk firmowany przez Pocztę Polską.

Ceny - Znakomita większość punktów kasowych przekonuje klientów niskimi prowizjami - niższymi niż na poczcie. Rzeczywiście - prawie wszyscy są tańsi niż urzędy pocztowe. Najmniej za przelew zapłaciliśmy w Okienku Kasowym i punkcie Grupy Inkaso - 1,8 zł. Najdroższa okazała się agencja PKO BP - całe 3 zł. Reszta punktów oscyluje w okolicach 2,5 zł.

Punkty kasowe wyszły z crash-testu bez większych uszkodzeń. W tej kategorii ciągle jednak brakuje nie tylko Mercedesów, ale też mało awaryjnych Lanosów. Niemal wszystkie sieci mają drobne usterki. Życiu to może nie zagraża, ale trochę psuje komfort i ogólne wrażenie.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Marcin Kaleta

doradca we franczyzie
Napisz do autora