02.11.2005

Mali rosną obok dużego

Każdy dziś może otworzyć sklep z markowymi i modnymi ciuchami. A wszystko dzięki franczyzie.

Robert Będziński jest franczyzobiorcą polskiej firmy Etos, właściciela marki Diverse. Ma dwa sklepy — w Gdańsku i we Włocławku.
Biorąc licencję, podejmuję ryzyko, ale mam zapewniony marketing i kontakt z klientem. Franczyza jest przyszłościowa — uważa Będziński.
Marcin Przybojewski kupił franszyzę od Levi’sa. Ma sklepy w Jankach, Warszawie, Łodzi i Nadarzynie. Planuje otwarcie kolejnych.
Z branżą odzieżową jestem związany od 1993 r. Przez kilka lat byłem doradcą, ale zawsze chciałem prowadzić sklep. Zależało mi na sprawdzonym schemacie, rozpoznawalnej marce i pomocy w aranżacji lokalu. Jeśli ktoś chce szybko wystartować w tym biznesie, franczyza jest idealnym rozwiązaniem. W przyszłym roku planuję otwarcie nowego sklepu w Łodzi, zamierzam także dotrzeć na rynek wrocławski i prowadzić tam dwa sklepy — powiedział gazecie "Puls Biznesu" Przybojewski.

Franczyza kusi przedsiębiorców przede wszystkim możliwością obcowania ze znaną marką. Małgorzata Bogucka kupiła licencję tureckiej firmy DSD, przedstawiciela skórzanej odzieżowej marki Derri.
Wcześniej działałam w bankowości i branży motoryzacyjnej. W Bydgoszczy brakowało sklepu z markową odzieżą skórzaną. Podpisując umowę, zdecydowałam się na prowadzenie działalności na podstawie sprawdzonego systemu ograniczającego ryzyko niepowodzenia. To atut franczyzy. Koszty aranżacji nie były wysokie, bo miałam już dobrze przygotowany lokal — mówi Małgorzata Bogucka.

Ubrania lubią franczyzę

Franczyzę lub współpracę partnerską w branży odzieżowej oferują m.in. właściciele takich marek, jak: Diverse, House, Levi’s, Lee Cooper, Okazja, Tatuum, Reporter, Szame, Derri, Quiosque czy Tally Weijl. Żeby stać się franczyzobiorcą i sprzedawać markowe ciuchy, wystarczy mieć lokal w ruchliwym miejscu i trochę pieniędzy.

Okiem eksperta

Franczyza to sprawdzony pomysł na biznes. Oferuje wolność w prowadzeniu, zarządzaniu i kierowaniu własną firmą. W tym systemie odpowiedzialność biorcy licencji polega na podporządkowaniu się regułom zawartym w umowie z jej dawcą, bo on jest właścicielem znaku towarowego i marki sieci - mówi Michał Wiśniewski, dyrektor operacyjny PROFIT system.

Więcej: Magdalena Laskowska, Puls Biznesu, 02 listopada 2005 r.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0