09.12.2005

Dyskonty wchodzą mocno do gry

Do 2010 r. udział wielkich sklepów i dyskontów w detalu wzrośnie do 50 proc. Dlatego mniejsze firmy muszą zewrzeć szyki. Krajowi detaliści muszą się wziąć w garść i szybko tworzyć sieci.

Jonathan Reynolds przekonywał wczoraj w Warszawie uczestników Forum Handlu Detalicznego BestShop, że firmy handlowe w Polsce, tak jak na całym świecie, będą zmuszone wziąć udział w wyścigu, którego celem jest maksymalne zwiększenie skali sprzedaży, co da im możliwość zaoferowania niskich cen i przetrwania w obliczu coraz ostrzejszej konkurencji. Podkreślił ogromny dystans dzielący większość firm handlowych od amerykańskiego lidera tego wyścigu.

Jonathan Reynolds dodaje, że efektem rosnącej konkurencji i szybkiej ekspansji sieci sklepów dyskontowych w Europie jest znaczące obniżenie cen, m.in. produktów żywnościowych, co rykoszetem uderza także w producentów.

W Niemczech udział dyskontów w sprzedaży artykułów spożywczych sięga już prawie 40 proc. Polska jest jeszcze daleko w tyle, z udziałem zbliżającym się do 10 proc., ale — jak podkreślają zgodnie eksperci — sieci dyskontowe (np. Biedronka, Lidl, Netto) są obecnie najszybciej rozwijającym się działem handlu.

Więcej: Wiktor Szczepaniak, "Puls Biznesu" 9 grudnia 2005r.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0