11.05.2001

Rema 1000 nie pokonana, lecz sfaulowana

Magazyn "Detal Dzisiaj" opublikował polemiczny artykuł do reportażu Gazety Wyborczej

(...) Dealerzy obejmowali sklep z towarem o wartości 300-400 tys. zł, który wprawdzie ”wisiał” na rachunkach ich spółek, ale które Rema 1000 kredytowała na 60 dni. Wyobraźmy sobie taką sytuację: przez dwa miesiące wpływają do kasy pieniądze za towar, za które nie trzeba na razie płacić. Co za pokusa, żeby z nich „na razie” skorzystać – zdarzyło się, że dealerzy wycenili swoją pracę na 10 00 zł miesięcznie – lub pokryć z kasy w sklepie zadłużenie powstałe w poprzedniej działalności gospodarczej.

Jeśli pieniądze z utargów wypływały ze spółki, to nic dziwnego, że mnożyły się długi u dostawców i dealerów, żeby mieć cokolwiek do postawienia na półce, brał towar od zaprzyjaźnionego pana Zenka właściciela hurtowni. Można tylko domniemać ale z dużą dozą prawdopodobieństwa, że układ z panem Zenkiem był korzystny również z tego względu , że nie cały towar wjeżdżał do sklepu wraz z fakturą, lub że ilości na fakturze były mniejsze od faktycznej dostawy...

To co w wywiadzie na naszych łamach (DD nr 6/2000) prezes Remy 1000 definiował jako „nasz generalny problem” słowami mało przekonywującymi, bo bardzo ogólnymi, mówiąc, że „niektórzy dealerzy przestali realizować politykę handlową firmy” okazuję się szczerą prawdą, jeśli zejść na poziom konkretnych przypadków. Na przykład jeden z „wylanych” dealerów na własną rękę wprowadził do sklepu tekstylia, choć właściciel lokalu , dom towarowy, wynajmując Remie 1000 pomieszczenia na sklep zastrzegł sobie , że nie będzie w nim prowadzony handel tekstyliami – więc rozwiązał w trybie natychmiastowym umowę z Remą, która ze swojej strony to samo musiała zrobić z własnym dealerem.

Prezes Muszyński wspomniał też o kwestii uczciwości dealerów. Miał prawo, bo w jakich kategoriach rozpatrywać przypadek, kiedy np. 50 tys. zł pożyczki dla dealera na zakup sytemu scaningowego trafia od razu na prywatne konto...

Więcej: Paweł Kapuściński, Detal Dzisiaj, 11 maja 2000, s.10

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0