22.05.2001

Franczyza pociąga za sobą liczne zagrożenia

Franczyza wymaga od obu stron dużej ostrożności w postępowaniu

Franczyza jest formą prowadzenia działalności gospodarczej, która wymaga od obu stron dużej ostrożności w postępowaniu. Niezmiernie ważna, zarówno dla biorców jak i dawców licencji, jest poprawnie sformułowana umowa.

Franczyza jest określana przez specjalistów jako jedna z najbezpieczniejszych form prowadzenia działalności. Tymczasem nie należy zapominać, że sama recepta na sukces nie wystarczy. Do jego osiągnięcia niezbędne są: gruntowne przygotowanie, konsekwencja działania oraz duże nakłady rzetelnej pracy.

Niebezpieczny falstart

Franczyza jest określana jako najprostsza i najtańsza forma ekspansji firmy. Niestety, dosyć często zdarza się, że właściciele firm nie doceniają złożoności systemu franczyzowego, przeceniając jednocześnie swoje możliwości jako twórcy sieci.

- Zanim przedsiębiorca zdecyduje się na przekazanie swojej koncepcji biorcy licencji, powinien się odpowiednio przygotować. Pierwszym krokiem jest założenie własnej jednostki pilotażowej, najlepiej w miejscu odbiegającym swoją specyfiką od lokalizacji siedziby firmy. Prowadząc swoje, przynajmniej dwa przedstawicielstwa, ma on możliwość poznania specyfiki koordynowania sieci. Na podstawie tych doświadczeń powinno się opracować zasady, które będą w danej sieci przestrzegane. Dopiero na tej podstawie można stworzyć pakiet franczyzowy - twierdzi Michał Wiśniewski konsultant z firmy doradztwa we franczyzie PROFIT System, dyrektor portalu o franczyzie.

- Nad koncepcją franczyzową naszej firmy pracujemy już drugi rok. W tej chwili mamy 5 jednostek własnych. Na nich uczymy się, jak poprowadzić sieć oraz gdzie tkwią newralgiczne punkty tego rodzaju działalności - opowiada Bogna Miklasiewicz, dyrektor ds. marketingu sieci pizzerii Tivoli z Poznania.

O niekorzystnych skutkach pośpiechu w tworzeniu sieci franczyzowej przekonała się firma Blikle, która jako pierwsza w Polsce zastosowała system franczyzy.

- Podjęcie decyzji o stworzeniu sieci franczyzowej nastąpiło u nas bardzo spontanicznie. Pewnego dnia zgłosiło się do nas małżeństwo z Łodzi z zapytaniem, czy istnieje możliwość otworzenia naszego przedstawicielstwa w tym mieście. Pomysł wydał nam się ciekawy, co zmobilizowało nas do wyboru formy tego typu współpracy. Zdecydowaliśmy się na franczyzę. Przygotowania odbyły się w tempie ekspresowym i już wkrótce mieliśmy pierwszych biorców licencji. Z czasem zaczęły się jednak pojawiać coraz liczniejsze problemy. W efekcie musieliśmy rozwiązać umowy z częścią franczyzobiorców, np. z Gliwic - wspomina Elżbieta Borstein, opiekun franczyzy w firmie Blikle.

Ostrożności nigdy za dużo

Franczyza, ze względu na specyfikę swojej struktury, jest narażona na wiele niebezpieczeństw. Franczyzodawca, sprzedając licencję swoim biorcom, powierza im całą tajemnicę swojego sukcesu.

- Moment przekazania franczyzobiorcy podręcznika operacyjnego, zawierającego szczegóły działalności firmy, wiąże się zawsze z dużym ryzykiem. Bardzo istotną rzeczą jest tu zaufanie do biorcy oraz odpowiednie sformułowanie punktów umowy mających na celu ochronę wartości niematerialnych - radzi Michał Wiśniewski.

Również osoby chcące przystąpić do sieci w charakterze franczyzobiorcy powinny zachować dużą ostrożność. W uniknięciu późniejszych problemów pomocne okażą się informacje na temat historii i dotychczasowych doświadczeń firmy, przewidywanych dochodów z działalności, wysokości opłat czy też okresu obowiązywania umowy. Ważne są również opinie jej obecnych franczyzobiorców.

- Do podjęcia tak poważnej decyzji, jak zakupienie licencji franczyzowej, należy się odpowiednio przygotować, zdobyć jak najwięcej informacji o firmie. Bardzo ważna jest także dokładna analiza proponowanej umowy franczyzowej - twierdzi Michał Wiśniewski.

Niestety, nie wszystkie firmy udzielają odpowiedzi na wszystkie, ważne dla biorcy, pytania.

- Interesowałem się przystąpieniem go Grupy Muszkieterów (Intermarche i Bricomarche). Przed podpisaniem umowy chciałem się skonsultować z prawnikiem. Wydawało mi się to zrozumiałe, wziąwszy pod uwagę, że inwestycja wynosiła kilkaset złotych w gotówce plus kredyt wysokości kilku milionów złotych. Niestety, okazało się, że uzyskanie kopii umowy jest rzeczą niemożliwą - skarży się Igor Piotrowski.

- W naszej firmie, aż do dnia otwarcia jednostki, nie udostępniamy przyszłym partnerom żadnych dokumentów. Wynika to z ostrożności. Zanim podpiszemy umowę, wielokrotnie spotykamy się z kandydatami. Podczas tych spotkań są omawiane m.in. warunki umowy. Jeżeli przyszli biorcy licencji odczuwają taką potrzebę, mogą przepisać interesujące ich punkty - informuje Joanna Sawczyk z działu prawnego ITM Polska.

Zdaniem specjalistów, firmy stosujące takie praktyki nie są godne zaufania.

- Nie każdy musi być specjalistą z zakresu prawa. Moim zdaniem, nierozważnym krokiem byłoby podpisanie umowy bez konsultacji z doświadczonym prawnikiem - sądzi Michał Wiśniewski.

Efekt domina

Bez różnicy, po której stronie układu franczyzowego znajduje się przedsiębiorca, zawsze powinno się mieć świadomość bardzo silnych zależności łączących sieć z pozoru niezależnych jednostek. We franczyzie każdy odpowiada za wszystkich. Niewłaściwie prowadzony punkt franczyzowy wpływa na pogorszenie opinii o całej sieci. Również błędne zarządzanie siecią przez franczyzodawcę może w konsekwencji doprowadzić do upadku całej sieci, czyli wielu indywidualnych tragedii. Dosyć znanym przykładem efektu popełnionych przez sieć franczyzową błędów jest firma Body Shop. Właściciele popełnili tam błąd przy wyborze regionalnego przedstawiciela koordynującego rozwój sieci w Szwajcarii. W efekcie firma straciła na tym terenie dobrą opinię, zaprzepaszczając w ten sposób swoje szanse na tym rynku.

Więcej: Monika Niewinowska, Puls Biznesu, 22 maja 2001

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0