15.01.2007

Dobrze prosperująca firma nie może trwać w stagnacji

– mówi Paweł Kapłon, dyrektor finansowy Gino Rossi i prezes firmy Simple.

Czy istnieje taki etap rozwoju firmy, kiedy do dalszego rozwoju powinna znaleźć partnera?
Fuzja Simple i Gino Rossi jest na to dowodem. Simple, jako spółka rodzinna, stworzyła markę i osiągnęła taki poziom, że trudno było dalej rozwijać firmę w dotychczasowym kształcie. A dobrze prosperująca firma nie może trwać w stagnacji – nawet jeśli są z tego przyzwoite profity. Z biznesowego punktu widzenia, jeśli spółka rodzinna nie rozwija się, to powinno się ją sprzedać albo przekształcić w bardziej korporacyjną strukturę i zatrudnić menadżerów z doświadczeniem w zarządzaniu dużymi firmami. Można również poszukać partnera i taką ścieżkę wybrały właścicielki Simple.

Co zyskało Gino Rossi? Czy fuzje mogą być sposobem na konkurencję?
W pewnym stopniu tak. Decydując się na akwizycję kupujemy czas potrzebny na rozwój organiczny i ograniczamy ryzyko tworzenia własnego konceptu od zera. Podczas konsolidacji rynku silny partner wygrywa, a fuzja pozwala na wiele „scenariuszy” działania – zarówno w obszarze marketingu, dostaw, jak i negocjacji z przedstawicielami centrów handlowych. Właściciel dwóch i więcej marek zupełnie inaczej zarządza biznesem. Chcemy mieć silną grupę marek z górnej półki – kryterium doboru jest prestiż i silna tożsamość marki, która gwarantuje długoterminową prosperitę.

Jak zbudować silną tożsamość marki?
Fundamentem do budowy silnej marki jest produkt. W naszym przypadku musi on m.in. odzwierciedlać najnowsze trendy mody. Mając produkt należy do tego dobrać odpowiedni marketing i reklamę – to dość istotny element w strategii firmy Simple, która ma silny koncept marketingowy. Kolekcje firmowe pojawiają się na billboardach w bardzo atrakcyjnych lokalizacjach, prezentowane są w prasie kobiecej – i to zarówno w formie reklamy, jak i wywiadów przeprowadzanych z właścicielkami.

rozmawiała (aw)

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0