12.06.2001

Hotele w Polsce są coraz mniej dochodowe

Przy rosnącej liczbie inwestycji w nowe hotele, spadają wskaźniki dochodowości rynku hotelowego

Puls Biznesu poinformował, że przy rosnącej liczbie inwestycji w nowe hotele, spadają wskaźniki dochodowości rynku hotelowego. Mimo to międzynarodowe sieci, jeszcze nieobecne w Polsce, rozważają możliwość zainwestowania. Źródłem dochodów mogą być nowe pomysły na działalność.

Na polskim rynku hotelarskim zauważalnie spadły wszystkie wskaźniki, którymi mierzy się poziom opłacalności inwestycji. Obniżył się wskaźnik Rev-PAR (średni zarobek za pokój dziennie), spadła frekwencja w hotelach o 3,8 proc. oraz średnia cena pokoju o 4,8 proc. Jednocześnie oddaje się do użytku lub rozpoczyna inwestycje w ekskluzywne obiekty znanych firm sieciowych. Planowany jest ich wzrost z 381 hoteli w 2000 r. do 432 w 2004 r., w tym m.in. w Warszawie już powstają 4 (Hyatt, Inter-Continental, Westin, Radisson- -SAS), w Krakowie 4, we Wrocławiu i Szczecinie po 3 nowe obiekty. W związku z tym hotelarze mogą mieć podobne problemy jak na początku lat 90., kiedy to nadpodaż nowych pokoi przyczyniła się do kłopotów finansowych m.in. hoteli Mercure i Bristol w Warszawie czy Radisson-SAS w Szczecinie.

- Większość decyzji o podjęciu budowy nowych hoteli zapadła mniej więcej 3 lata temu, kiedy tempo rozwoju gospodarczego było naprawdę duże. Poziom PKB rósł, w 1997 roku osiągnął 6,8 proc. Ówczesny, dynamiczny rynek wykazywał zapotrzebowanie na hotele. Ponadto, prawdopodobnie błędnie zostały odczytane wskaźniki dotyczące ruchu przyjazdowego do Polski. Często podawano bowiem nie ilość osób nocujących w Polsce, ale liczbę osób przekraczających granicę państwa. To stworzyło przerysowany obraz zapotrzebowania na hotele np. w Szczecinie. Obecnie w wielu tamtejszych hotelach frekwencja sięga zaledwie 50 proc. - tłumaczy Ireneusz Węgłowski, wiceprezes zarządu Orbis.

Długi proces inwestycyjny, trwający od momentu podjęcia decyzji o budowie do jej realizacji, ponad 3 lata, spowodował, że wskaźniki, na których opierano się tworząc biznesplany nowych hoteli zdezaktualizowały się. Kolejną możliwą przyczyną rozpoczęcia tak wielu inwestycji w Polsce mogło być przeniesienie wskaźników charakterystycznych dla Warszawy na obszar całej Polski. W stolicy średnia cena pokoju w hotelach sieciowych kształtuje się na poziomie ponad dwukrotnie wyższym od uzyskiwanego w pozostałych miastach. To samo dotyczy frekwencji w hotelach warszawskich, która jest przeciętnie o 7 punktów procentowych wyższa. Ponadto aż 32 proc. przyjazdów i noclegów gości zagranicznych koncentruje się w Warszawie. Tu można więc upatrywać decyzji inwestowania w drogie, sieciowe hotele w miastach, w których nie ma dużego zapotrzebowania na taki rodzaj obiektów.

- W Warszawie, gdzie można zauważyć największy ruch na rynku hotelowym, już w tej chwili nastąpiły pewne oznaki nasycenia ekskluzywnymi hotelami sieciowymi na 3 do 5 lat. Mimo to, nadal trwa proces inwestowania w takie obiekty. Zainteresowane stolicą są także sieci nie działające jeszcze w Polsce, m.in. Four Seasons, Kempinski, Scandic, JurysDoyle. Dlatego poszukiwane są nisze, które pozwalą zarabiać na hotelarstwie - wyjaśnia John Banka, menedżer do spraw nieruchomości z firmy Arthur Andersen. Wiele nowych hoteli będzie stanowiło dużą konkurencję dla istniejących już na rynku obiektów. Ich głównym atutem będzie to, że są nowe, co niewątpliwie skusi ciekawych zamożnych, biznesowych klientów. Taka sytuacja nie będzie trwała jednak długo, ponieważ nie generuje ona zainteresowania wzrostem usług hotelarskich na rynku. Nikt nie przyjeżdża do hotelu dlatego, że go wybudowano, tylko korzysta z niego podczas podróży służbowej lub turystycznej.

Walka o klientów spowodować może obniżanie cen pokoi, stosowanie na szerszą skalę promocji systemów zniżek dla stałych klientów, np. weekendowych, kiedy to większość hoteli ma mniejszą frekwencję. Dodatkowym sposobem na zdobycie nowych źródeł dochodów jest otwieranie np. fitness klubów czy nowoczesnych parków wodnych dla gości hotelowych. Zdarza się też, że hotele zajmują się organizowaniem imprez okolicznościowych, np. walentynek, w których udział mogą brać m.in. okoliczni mieszkańcy. Niewątpliwie poszerzanie oferty jest korzystne dla klientów. Ponadto stworzenie zapotrzebowania na tego typu usługi w dłuższej perspektywie czasowej może się też okazać intratne dla samych hotelarzy.

Więcej: Agnieszka Janas, Puls Biznesu, 12 czerwca 2001, s. 22

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0