10.03.2008

Słodka stacja

O przysmakach na co dzień opowiada Mirosław Karolik z sieci Sweet Station.

Motywów londyńskiego metra we franczyzie jeszcze nie było? Skąd pomysł na takie logo?
Chodziło o to, by logo było łatwe do zapamiętania. Nie był to przypadek, że nawiązuje do londyńskiego metra. Przyciąga uwagę i wywołuje odpowiednie skojarzenie. Motywuje do pożądanej reakcji, czyli do zatrzymania się i skosztowania jednej z wielu przyjemności dla podniebienia. Do londyńskiego metra nie wchodzi się tylko na specjalne okazje. Jest to miejsce, z którego korzysta się często, nawet każdego dnia. Tak samo jest w Sweet Station. Nie są to przysmaki na wyjątkowe okazje. Ale dzięki nim, każdy dzień może stać się wyjątkowy.

Mirosław Karolik, Sweet Station

Dlaczego postanowili Państwo rozwijać się we franczyzie?
Tylko ta droga może zagwarantować szybki rozwój sieci i jednakową wysoką jakość we wszystkich placówkach. Franczyzobiorca, inwestując swoje własne środki i osobiste zaangażowanie, jest strażnikiem powodzenia przedsięwzięcia, korzystając z know-how franczyzodawcy. Mam nadzieje, że ten rok przyniesie owoce w postaci podpisanej umowy franczyzowej i klienci (nie tylko na Śląsku) będą mogli delektować się cudownym smakiem lodów, gofrów i tym wszystkim, co Sweet Station oferuje. W 2008 roku planujemy również otworzyć kolejne dwie własne placówki w nowo budowanych centrach handlowych na Śląsku.

rozmawiał (mdk)

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0