22.06.2001

Małe w dużych

Galerie Handlowe w dużych sklepach

Szewc czy salon fryzjerski, cukiernia czy kwiaciarnia? Jakie usługi można spotkać w dużych sklepach?

Wszystkie sklepy starają się zapewnić dużą różnorodność butików i punktów usługowych. Dlatego wyszukawszy w galerii handlowej szewca, możemy mieć pewność, że drugiego już nie znajdziemy. – Dbamy o klientów. Nie chcemy, żeby usługi się powtarzały – tłumaczy Wanda Bakalarczyk ze spółki Metro, właściciela Realu.

- Początkowo w Polsce miały powstać tylko hipermarkety z niewielkimi galeriami handlowymi. Okazał się jednak, że Polacy lubią duże centra handlowe – przekonuje Wanda Bakalarczyk. – Nasze sklepy w Niemczech nie mają tak dużego zaplecza handlowego.

W Leclercu na Ursynowie przy okazji zakupów możemy kupić prasę, zjeść w restauracji, dorobić klucze czy naprawić buty. – Galeria jest uzupełnieniem tego, co supermarkecie – mówi Anna Kostrzewska z Leclerca. – Przed zakupami klient może zostawić rzeczy w pralni, po zakupach może wstąpić na kawę i ciasto do kawiarni.

W Hicie oprócz poczty, banku czy apteki znajdują się też stoiska z odzieżą firmową. – W sklepie nie ma markowej odzieży, więc wynajęliśmy powierzchnię pod sklep z markowymi dżinsami czy bielizną – wyjaśnia Barbara Rabus-Tomala z Hitu. – W ten sposób poszerzyliśmy ofertę i możemy więcej zaoferować naszym klientom.

Umowy z koncesjonerami podpisywane są na wiele lat, dlatego dobranie odpowiedniego asortymentu jest ważne. Zwykle zgłasza się kilka chętnych firm. Która zostaje wybrana?

- Stawiamy bardzo konkretne warunki, czynsz wynosi 125 zł za m kw., opłata na wejście wynosi równowartość sześciomiesięcznego czynszu, a dodatkowo zabezpieczamy się wekslem in blanco – nie każdego przedsiębiorcę na to stać – wylicza Anna Kostrzewska.

- Są to zwykle te same firmy, z którymi współpracujemy od początku działalności w Polsce – opowiada Wanda Bakalarczyk. – Nowe sklepy dokładnie sprawdzamy, unikamy niepewnych partnerów.

Podobnie jest w Hicie. – Umowy podpisujemy od 3 do 5 lat. Często stworzenie stoiska bardzo dużym wydatkiem, wtedy idziemy klientom na rękę i podpisujemy umowy nawet na 10 lat – mówi Barbara Rabus-Tomala z Hitu.

Trudno nie zauważyć, że stoiska na galerii są zharmonizowane z wystrojem supermarketu. Przeszklone wejście, sterylny wystrój i pastelowe kolory sprawiają, że trudno znależć cechy charakterystyczne czy wyróżniające.

- Sieć w Niemczech zatrudnia architekta nadzorującego, aby wszystkie sklepy miały ten sam klimat. Polscy architekci i dekoratorzy doskonale wiedzą, jakie mamy oczekiwania – zdradza Wanda Bakalarczyk.

- Zastrzegamy sobie prawo akceptacji projektu wystroju sklepów. Nie może on odbiegać od naszego pomysłu na aranżację. Nie zgodzilbyśmy się na ekstawaganckie kolory i dziwne meble – twierdzi Anna Kostrzewska. – Zwykle jednak nie musimy inerweniować, a przedstawione nam projekty są akceptowane bez zastrzeżeń.

Na szalone pomysły i niekonwencjonalne projekty przygotowani są tylko w Hicie. – Zostawiamy naszym koncesjonerom dużą dowolność, dopuszczamy bardzo różny wystrój i akceptujemy eszelkie pomysły. U nas akceptacja projektu jest tylko wymogiem formalnym i rzadko ingerujemy w projekty – deklaruje Barbara Rabus-Tomala.

Więcej: Gazeta Wyborcza, 22 czerwca 2001, "Supermarket"

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0