26.03.2009

Trzęsienie ziemi w branży odzieżowej

Semax, właściciel sieci Deep, Hot Oil i Vabbi, poinformował swoich franczyzobiorców o upadłości firmy. Inne firmy walczą z kryzysem.

Na poniedziałkowym spotkaniu z franczyzobiorcami zarząd spółki Semax, do której należą sieci Deep, Vabbi i Hot Oil poinformował swoich partnerów o upadłości firmy.

Jeśli Semax padnie, blisko 200 sklepów będzie miało problemy. Franczyzobiorcy, którym inwestycja w sklep dotychczas się nie zwróciła, mogą pożegnać się z wizją przyszłych zysków.

- Przesłałem do centrali pieniądze ze sprzedaży za luty i poprosiłem o wypłatę prowizji – mówi anonimowy franczyzobiorca sieci należącej do spółki Semax. - Po tygodniu dowiedziałem się, że prowizję mam sobie odciągnąć z aktualnego utargu, bo konta są już zablokowane.

Przedstawiciele firmy nie komentują tej informacji. Prezes sieci jest nieuchwytny tak dla mediów, jak i dla partnerów, dla których bankructwo spółki Semax jest prawdziwym dramatem. Blisko 200 sklepów będzie miało problemy. Franczyzobiorcy, którym inwestycja w sklep dotychczas się nie zwróciła, mogą pożegnać się z wizją przyszłych zysków. W jeszcze gorszej sytuacji będą właściciele sklepów, którzy podpisali długoterminowe umowy najmu lokali.

W branży odzieżowej krążą plotki, że kolejną po Semaksie firmą, która może mieć duże problemy jest Reporter. Firma stanowczo plotkom zaprzecza.

- Mimo kryzysu, który panuje w Polsce, firma funkcjonuje - mówi Kinga Czajor, kierownik sprzedaży ds. franczyzy w firmie Reporter.

Odzieżowych franczyzobiorców czekają ciężkie czasy. Z danych zebranych przez różne sieci wynika, że liczba osób wchodzących do sklepów spadła średnio o 30 proc. Stosunkowo nieźle trzymają się salony odzieżowe w dużych miastach, gdzie odwiedzalność sklepów spadła o 10-15 proc. W galeriach handlowych mniejszych miejscowości spadek wejść klientów jest znacznie większy i sięga nawet 45 proc. Niestety, ucierpią na tym przede wszystkim franczyzobiorcy, bo do nich właśnie należy zdecydowana większość sklepów zlokalizowanych poza aglomeracjami. Sklepy w dużych miastach to z reguły placówki własne sieci.

Niektórzy franczyzodawcy proponują biorcom renegocjację umów franczyzowych. Po przejęciu przez LPP spółki Artman oraz wszystkich należących do niej marek, nowy właściciel przedstawił franczyzobiorcom House nowe umowy, w których obniżono prowizję od sprzedaży. Czekamy na wyjaśnienia rzecznika LPP w tej sprawie.

- LPP po przejęciu Artmana ujednolica zasady współpracy ze wszystkimi franczyzobiorcami. Partnerzy z sieci House otrzymali propozycje nowych umów, a w nich nowe zasady współpracy, które obowiązują w LPP. Jak się okazało, zaproponowane warunki są nieco inne od wcześniejszych, stąd prawdopodobnie zaniepokojenie franczyzobiorców. Co ważne, umowy zaproponowano, nie narzucono. Każdy z partnerów ma prawo wyboru, czy chce kontynuować współpracę, czy się z niej wycofać. Warte podkreślenia jest także to, że z naszej strony informacje na temat zmian były odpowiednio wcześnie komunikowane. Staraliśmy się tak to przeprowadzić, aby nikt nie poczuł się zaskoczony. Mamy nadzieję, że właśnie taki był odbiór przez naszych partnerów - mówi Dominika Nawrocka, rzecznik LPP.

Zła kondycja firm odzieżowych może stać się przyczyną upadku ich partnerów biznesowych, m.in. szwalni i importerów - dostawców ubrań.

Coraz łatwiej za to znaleźć lokalizację i wynająć ją na atrakcyjnych warunkach. Można nawet wynająć powierzchnię w centrach handlowych takich jak Manufaktura w Łodzi czy Galeria Krakowska. Do niedawna graniczyło to z cudem, a odstępne za lokal sięgało kilkuset tysięcy zł i więcej.

(awh, aslod)