04.09.2009

Sfinks zaczyna od nowa

Nowy zarząd, z Sylwestrem Cackiem na czele, zaczął gruntowną przebudowę Sfinksa

Ostatni rok upłynął w Sfinksie pod znakiem konfliktów i przepychanek pomiędzy założycielem Tomaszem Morawskim, a ówczesnym głównym udziałowcem - spółką AmRest. W marcu tego roku chylącą się ku upadkowi spółkę przejął łódzki biznesmen - Sylwester Cacek, który wspólnie z Morawskim, stanął na czele zarządu. Wtedy firma rozpoczęła audyt wewnętrzny, który miał obnażyć wszystkie jej niedoskonałości. Pod lupę wzięto głównie umowy franczyzowe i sposób zarządzania. Tak powstał program naprawczy, który ma przywrócić nadszarpnięty prestiż Sfinksa.

Wnętrze restauracji WOOK.

Największe nadzieje Sylwester Cacek wiąże z siecią Wook, którą chce rozwijać głównie poprzez franczyzę.

- Ważną zmianą, jaka wejdzie w Sfinksie w życie jeszcze w tym roku, będą nowe zasady współpracy z franczyzobiorcami. Ich wprowadzenie jest konieczne z uwagi na niedopasowanie obecnych umów do warunków rynkowych i rozmiarów sieci, a także niejednoznaczność części zapisów. W efekcie pod jedną marką łączyło się wiele różnych stylów zarządzania, co utrudniało z jednej strony nadzór operacyjny, a z drugiej dalszy spójny rozwój sieci. Nowe umowy precyzyjnie określą obowiązki i prawa obu stron, zmienią sposób rozliczeń oraz wprowadzą nowe zasady prowadzenia restauracji. Nacisk będzie położony na ujednolicenie procedur oraz podniesienie jakości oferty i obsługi – wyjaśnia Sylwester Cacek, prezes zarządu Sfinks Polska.

Nowe zasady prowadzenia restauracji dotyczą przede wszystkim finansowania. Zmienił się sposób rozliczeń między spółką, a franczyzobiorcami. Zarząd wprowadził nowe opłaty: miesięczną oraz wstępną, której wysokość będzie zależała od marki restauracji, jej wielkości i lokalizacji. Osoby już działające w sieci wniosą ją w ograniczonej wysokości.

Kluczowe miejsce w nowym Sfinksie zajmuje polityka jakości. Spółka stworzyła dla swoich restauratorów podręczniki operacyjne, wprowadziła jeden standard szkoleń, zadbała o kontrolę jakości poprzez okresowe audyty i badania typu mystery shopping, wprowadziła także centralne zakupy. Firma zaczęła już renegocjować umowy z franczyzobiorcami. Do końca roku wszystkie restauracje mają działać na nowych zasadach.

Jednak program naprawczy to nie wszystko, bo Cacek chce dalej rozwijać Sfinksa. Sytuację w firmie ma poprawić emisja prawie 7 mln akcji z prawem poboru, dzięki którym do spółki wpłynie minimum 62 mln zł.

(mak)