20.09.2011

Uroda nie pieniądz

Kupując licencję na biznes franczyzowy wiążemy się umową na dobrych kilka lub kilkanaście lat. Wybierać trzeba więc ostrożnie, tak aby uroda wybranego biznesu nie przesłoniła jego prawdziwego charakteru.

Współpraca w ramach franczyzy jest zwykle długotrwała, strony umowy mogą współpracować nawet kilka dekad. Lepiej więc, aby wybór był trafiony. Wystarczy sobie wyobrazić, że przez 20 lat zajmujemy się czymś, co nam nie sprawia satysfakcji. Szansa na dobre pożycie partnerów wzrasta, jeśli obie strony zawczasu przemyślą decyzję o nawiązaniu współpracy.

Michał Wiśniewski

Michał Wiśniewski, dyrektor działu doradztwa we franczyzie PROFIT system

Pozory mogą się opłacać

W Polsce istnieje kilkaset systemów franczyzowych i agencyjnych działających we wszystkich możliwych branżach - od drobnych usług po stacje paliwowe. Wybierając licencję dla siebie warto najpierw dobrze poznać przyszłego partnera. Jednorazowe przeczytanie umowy franczyzowej i warunków współpracy to stanowczo zbyt mało, żeby podpisywać dokument obowiązujący przez lata. Tym bardziej, że we franczyzie, jak w życiu, pierwsze wrażenie może okazać się złudne. Przykład? Potencjalnym franczyzobiorcom może wydawać się, że obowiązek postępowania ściśle według zasad podręcznika operacyjnego jest dla nich niekorzystny. Bo ogranicza. Bo pozwala dawcy licencji wykorzystywać partnera. Interpretacji może być tyle, ilu zaniepokojonych kandydatów. Tymczasem, akurat jednoznaczny, twardy zapis w umowie przynosi korzyści zarówno franczyzodawcy, jak i wszystkim franczyzobiorcom. Oznacza, że system jest dobrze opracowany oraz, że obowiązują w nim jednolite standardy dla wszystkich.

Jakość dla wszystkich

Utrzymanie wysokiej jakości działania całej sieci powinno być celem wszystkich franczyzobiorców, bo ile warta będzie otrzymana od franczyzodawcy marka, jeżeli należący do innego franczyzobiorcy punkt będzie niszczył renomę tej marki?

Z kolei uprawnienie franczyzodawcy do stosowania preferencji wobec wybranych franczyzobiorców, może pozornie wyglądać na korzystne. Ale przykładowy zapis o stosowaniu jednolitych cen zakupu półproduktów według cenników zamieszczonych w podręczniku operacyjnym powoduje, że żaden z partnerów nie jest wybrańcem i nie ma specjalnych uprawnień w sieci. Każdy punkt zaopatruje się wtedy według tych samych zasad, co jest korzystne dla wstępujących partnerów.

Precyzja gwarancją

Oczywiście, pozory umowy mogą mylić. Otóż niektóre umowy franczyzowe zawierają klauzule niekorzystne dla partnera, choć na pierwszy rzut oka wyglądają całkiem apetycznie. I tak brak precyzyjnego opisania warunków najmu lokalu daje pozorną wolność, którą w sytuacji konfliktu franczyzodawca może wykorzystać do wyprowadzenia biorcy z dobrej lokalizacji. Niedociągnięcia i błędy mogą być fatalne w skutkach. Stąd dla biorców jest tak istotne, by sprawdzali to, co podpisują - najlepiej z pomocą specjalisty. Wystarczy poszukać wyspecjalizowanej firmy konsultingowej albo prawnika zajmującego się prawem gospodarczym.

Zła umowa to także problem sprzedających licencje. Franczyzodawcy skarżą się na nierzetelność franczyzobiorców, którzy postępują wbrew zasadom panującym w sieci. Oburzenie nie znika nawet, gdy po sprawdzeniu umowy przez prawnika, okazuje się, że nie było w niej zapisów zabraniających działań, które tak zbulwersowały dawcę. Dawca licencji jeszcze bardziej niż biorca powinien skorzystać z wiedzy ekspertów zanim podpisze pierwszą umowę franczyzową. Przy rozbudowanej sieci jego problemy ze złą umową mogą się bowiem multiplikować, a ich usunięcie będzie wymagało dużo wysiłku.

Dobrze napisana umowa franczyzowa jest jak intercyza małżeńska. Nie niszczy uczuć, ale chroni interesy partnerów, gdy uczucia pierzchną.

Michał Wiśniewski

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Michał Wiśniewski

doradca we franczyzie
Napisz do autora