28.09.2009

Zbuntowani bankowcy

50 franczyzobiorców z Polbanku wypowiedziało umowy. Centrala banku przemodelowuje system wynagradzania partnerów oraz przejmuje porzucone placówki we własny zarząd.

Perturbacje w partnerskich sieciach bankowych są skutkiem kryzysu finansowego: przed kryzysem placówki bankowe głównie zarabiały na udzielaniu kredytów hipotecznych i gotówkowych oraz sprzedaży kart kredytowych. Koszt kredytu nie był wysoki, więc nie brakowało też chętnych na ich branie. Prowizje były solidne, franczyzobiorcy zadowoleni, sieć nowych placówek przyrastała bardzo szybko. Jeszcze w maju 2008 roku Gazeta Bankowa przyznała Polbankowi I miejsce w konkursie na najlepszą sieć franczyzową. Wtedy franczyzobiorcy jeszcze nie protestowali... W tym samym czasie trwało załamanie płynności w systemie bankowym, banki niechętnie udzielały pożyczek nawet na rynku miedzybankowym, a koszt uzyskania kredytu dla klienta dramatycznie wzrósł. Ponieważ banki zaostrzyły też wymagania dotyczące wypłacalnosci kredytobiorców liczba klientów kupujących dotychczas najbardziej rentowne produkty bankowe drastycznie spadła. Partnerzy Polbanku twierdzą, że przez wiele miesięcy musieli dokładać do interesu z własnej kieszeni. Mają żal, że zarząd banku nie przyszedł im z pomocą, tak jak – ich zdaniem - miało to miejsce w innych sieciach. Uważają, że bank chciał ich kosztem rozwiązać własne problemy finansowe. Dlatego zdecydowali się przerwać współpracę z Polbankiem. Umowy wypowiedziało około 50 franczyzobiorców. Skala wypowiedzeń sugeruje, że umowa umożliwiała dość łatwe opuszczenie sieci, bez wielkich sankcji. Oddziały, które kiedyś prowadzili przejęła Poldystrybucja, spółka zależna Polbanku, zarządzająca siecią franczyzową.

Polbank jest oddziałem greckiego Eurobank Ergasis EFG. Na polskim rynku działa od 2006 roku i zdążył w tym czasie otworzyć ponad 120 placówek własnych i ponad 110 franczyzowych.

Władze Polbanku odpierają zarzuty byłych franczyzobiorców i twierdzą, że pratnerzy mogli liczyć na pomoc obejmującą np. przejęcie przez bank osób dotychczas zatrudnionych przez franczyzobiorcę. Odpowiedzią na kryzys finansowy była zmiana polityki wynagradzania franczyzobiorców, którą uzależniono od wyników placówki, i która promowała pozyskiwanie depozytów w miejsce sprzedaży kredytów.
- Sytuacja we współpracy z franczyzobiorcami jest płynna - mówi Piotr Głowski, dyrektor sieci sprzedaży Polbank EFG. - Chciałbym podkreślić, że nie została zamknięta żadna placówka. Te, z których prowadzania zrezygnowali franczyzobiorcy, przejęła firma Poldystrybucja. Uważnie obserwujemy rozwój rynku. Choć w ostatnich miesiącach cały sektor bankowy przeżywał trudne chwile, to będziemy podejmować współpracę z kolejnymi partnerami, oczywiście jeżeli będzie to uzasadnione ekonomicznie. Od połowy zeszłego roku zrezygnowała jedna trzecia partnerów franczyzowych, ale nie wpłynęło to na funkcjonowanie sieci sprzedaży - dodaje Głowski. - Jakość obsługi oraz oferta w placówkach własnych i franczyzowych jest taka sama, więc zmiany nie są widoczne dla klientów.

Jednak spór między Polbankiem i jego byłymi partnerami prawdopodobnie nie zakończy się na wypowiedzeniu umów. Aby dochodzić swoich roszczeń, byli franczyzobiorcy założyli stowarzyszenie pokrzywdzonych przez Polbank. Będą domagać się odszkodowań, szykują pozew przeciwko Polbankowi.

(mak)

KOMENTARZ

Konkurs na miss franczyzy – idea skompromitowana

Jeszcze w maju 2008 roku Gazeta Bankowa i strona internetowa spółki Arss przyznała Polbankowi I miejsce w konkursie na najlepszą sieć franczyzową. Nie minął rok, a Polbank stał się głównym wrogiem publicznym w artykułach Gazety Bankowej, a strona Arss publikuje niekończący się serial psychologiczny o tym, co czują i myślą dobrzy franczyzobiorcy o złym Polbanku. Na portalu Franchising.pl zawsze staraliśmy się unikać konkursów na miss rynku franczyzowego, bowiem rynek bardzo szybko potrafi obrócić się przeciwko niedawnym liderom. Konkursy są jak podsumowania, dobrze pokazują tylko tę rzeczywistość, która już przeminęła. Na rynku franczyzy najłatwiej takie konkursy wygrać sieciom przeżywającym duży wzrost liczby placówek. A z takim wzrostem łączy się zazwyczaj większe ryzyko dla kolejnych partnerów. Na podstawie konkursów wybór pomysłu na biznes jest tak samo ryzykowny jak przy rzucie monetą. Jeśli uwierzysz w konkurs, możesz kupić niedochodowy biznesie. Juror konkursu co najwyżej zmieni zdanie.

(aslod)