17.09.2001

Plan pięcioletni

Wywiad z Dušanem Mrozkiem prezesem Marks&Spencer Franchise

Wywiad przeprowadziła Monika Kruszewska z „Prawa i Gospodarki”.

Jak Marks&Spencer radzi sobie na polskim rynku?
- Jak dotąd jedyny w Polsce sklep Marks&Spencer otworzyliśmy we wrześniu 1999 r. Dotąd wstrzymywaliśmy się z ekspansją na polskim rynku, bo nie były dla nas korzystne warunki najmu – czekaliśmy na otwarcie nowych centrów handlowych, które przedstawią lepszą ofertę.

Czy oferta M&S cieszy się u nas dużym zainteresowaniem?
- Z jednego sklepu nikt zysku nie wypracuje. Profity związane są z ekspansją, którą dopiero planujemy. W najbliższych pięciu latach chcemy tu mieć ok. 10 sklepów. Wtedy będziemy mogli mówić o zysku. Jako spółka Marks&Spencer operujemy nie tylko w Polsce, ale też w Czechach i na Słowacji.

W jakich polskich miastach powstaną nowe sklepy M&S?
- W największych miastach – Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, Gdańsku, Łodzi. Również w Warszawie.

Ile M&S zainwestował w Polsce?
- Miliony dolarów.

Czy w Czechach były większe inwestycje?
- Tak, ale w Czechach M&S na zasadzie franczyzy istnieje już od 1996 r. i tam mamy dwa sklepy.

M&S zmyka wszystkie swoje sklepy w kontynentalnej Europie i zostawia tylko te działające na zasadzie franczyzy. Dlaczego?
- M&S zamyka tylko te oddziały, których jest właścicielem. Franczyza będzie jedyną formą ekspansji międzynarodowej. W tej chwili M&S działa w 25 krajach. M&S jest nadal liderem wśród detalistów europejskich z branży odzieżowej.

Czy w Polsce M&S otworzy markety spożywcze?
- W perspektywie 5-6 lat nie. Jest to związane przede wszystkim z planowaną ekspansją na rynku odzieżowym. Branża spożywcza wymaga sprawnej logistyki, a ze względu na granice byłoby to trudne. Myślę, że w pewnego dnia, gdy Polska stanie się członkiem Unii Europejskiej i zostaną zniesione granice, będzie możliwe stworzenie tu sklepu spożywczego M&S.

Jedną z metod M&S na przyciągnięcie klientów jest możliwość zwrotu w nieograniczonym terminie pełnowartościowego towaru, nawet kupionego za granicą w placówkach M&S. Czy to rozwiązanie funkcjonuje we wszystkich sklepach?
- Refundacja obowiązuje we wszystkich sklepach M&S. W Polsce, podobnie jak w innych krajach istnieje od dnia otwarcia sklepu. Jeżeli klient przyniesie nam towar wraz z paragonem, wypłacamy ekwiwalent ceny podanej na paragonie. Jeśli nie ma paragonu lub nie mamy w sprzedaży tego towaru, to zawracamy klientowi wartość towaru w tzw. bonach kredytowych lub staramy się znaleźć najbardziej podobny towar, jaki mamy w sklepie i tę wartość zwracamy.

Czy M&S ma konkretny pomysł na polski rynek, czy te same techniki sprzedaży oferowane są we wszystkich krajach?
- Operujemy w Polsce na zasadach sklepu dla całej rodziny. Kluczowym klientem są jednak kobiety biznesu w wieku ponad 30 lat i pensją powyżej średniej krajowej.

Więcej: Prawo i Gospodarka, 18 września 2001

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0