01.10.2001

Dwie filozofie handlu

Firmy odzieżowe powoli znikają ze Śródmieścia Warszawy i przenoszą się do centrów handlowych

Jak podaje "Gazeta Wyborcza", centra handlowe przypominają minimiasta, gdzie przemieszcza się tłum weekendowych klientów, którzy potrafią spędzić w centrum cały dzień, mając do dyspozycji kilkadziesiąt sklepów, wiele restauracji, barów, sal zabaw dla dzieci, parkingów i, co ważne, bankomatów.

Właściciele butików mogą liczyć na wsparcie administratorów centrów, którzy za pomocą akcji marketingowych starają się przyciągnąć klientów, by jak najdłużej zostali na terenie centrum.

- Teraz klienci mają czas na zakupy w soboty i niedziele. Widać to wyraźnie na przykładzie naszego sklepu przy ulicy Świętokrzyskiej, który prosperował słabiej niż butik w centrum handlowym - mówi Lidia Kalita współwłaścielka firmy odzieżowej Simple.

Tradycyjne sklepy, tzw. przy ulicy, oferują większą anonimowość i bardziej indywidualną obsługę, niektóre działaja od lat i zaskarbiły sobie lojalność klientów. Jednak tych najbardziej zamożnych mogą zniechęcać brakiem miejsc parkingowych i niedogodnymi godzinami otwarcia.

Tu obowiązuje inna filozofia. Klient musi się do wybranego sklepu pofatygować, zaś w centrum handlowym do kolejnego butiku wchodzi się mimo woli, po drodze.

Anna Krężelewicz, Gazeta Wyborcza, 10 października 2001, "Supermarket"

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0