01.03.2010

Nie było łatwo

o sytuacji na rynku szkół językowych opowiada Grzegorz Nowakowski, dyrektor sieci Akademii Językowej Open School.

Jaki był ubiegły rok dla szkół językowych?
Spowolnienie gospodarcze wpłynęło na pogorszenie wyników finansowych, które szkoły językowe zanotowały w ubiegłym roku. Polacy mniej chętnie zapisywali się na kursy językowe, firmy zamroziły budżety przeznaczone na podnoszenie kwalifikacji swoich pracowników. Zauważamy poprawę, ale według moich szacunków powrót do warunków rynkowych sprzed 2-3 lat może zająć jeszcze kilka miesięcy. Sytuacja gospodarcza spowodowała, że wiele pojedynczych szkół językowych zbankrutowało. Teraz jeszcze bardziej niż kiedykolwiek warto przynależeć do sieci o ugruntowanej pozycji rynkowej i stabilnej finansowo. Spodziewam się, że w ciągu najbliższych 10 lat na rynku pozostanie 4-5 sieci szkół językowych, do których należeć będzie 85-90 proc. rynku.

Grzegorz Nowakowski, dyrektor sieci Akademii Językowej Open School

W jaki sposób walczycie o kursantów oraz franczyzobiorców?
Nasi franczyzobiorcy w ramach jednej opłaty otrzymują prawo do prowadzenia trzech biznesów jednocześnie. Pierwszym z nich jest Akademia Językowa Open School, która świadczy usługi dla kursantów indywidualnych. Ponadto mogą prowadzić Open Translations, biuro tłumaczeń dla biznesu oraz językową firmę szkoleniową dla klientów korporacyjnych pod marką Open Business Academy. Ostatnio poszerzyliśmy ofertę nauki języków obcych o kursy językowe dla maluchów. Usługę tę oferujemy pod marką Open Kids. Ma być to alternatywa dla kursów oferowanych m.in. przez szkoły Helen Doron, czy Empik School.

rozmawiała (smoli)

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0