15.03.2010

Bez języków obcych trudno się dziś obejść

- mówi Grzegorz Kuzyk, wiceprezes zarządu Moose Centrum Języków Obcych.

Dlaczego postanowili Państwo rozwijać swoją firmę poprzez franchising?

Nie mamy wątpliwości, że w ciągu najbliższych kilku lat szansę na sukces na rynku zachowają praktycznie tylko szkoły sieciowe. Stawiamy więc zarówno na oddziały własne otwierane stopniowo od 1994 roku, jak i na franczyzę. Razem pod jedną marką będzie nam łatwiej, taniej i bezpieczniej. Efekt skali, wspólne działania reklamowe i współpraca zagwarantują nam i naszym partnerom rozwój i sukces. Docelowo chcemy stać się największą szkołą językową w Polsce, już teraz oferujemy usługi w ponad 40 miastach.

Zajęcia w szkole językowej Moose.

Zwrot z inwestycji w Moose następuje w ciągu pierwszych trzech do sześciu miesięcy. Rentowność oddziału można zobaczyć już od drugiego miesiąca działalności.

Jaki ocenia Pan rynek usług edukacyjnych w Polsce?

Największy wpływ na cały rynek szkół językowych w ciągu ostatniego roku miał niestety kryzys. Dopiero w ciągu ostatniego kwartału zobaczyliśmy odwrócenie tej tendencji i, co najważniejsze, zwiększone zainteresowanie kursami ze strony klientów indywidualnych. Coraz więcej Polaków chce się uczyć języków obcych, zatem dajmy im tą szansę. Bez znajomości języka obcego, a czasem dwóch trudno teraz obejść się w pracy, szkole czy na wakacjach.

Po jakim czasie franczyzobiorcy MOOSE mogą liczyć na zwrot kosztów inwestycji?

Rentowność oddziału można zobaczyć już od drugiego miesiąca działalności. Zależy to tylko od osoby, która zajmuje się prowadzeniem oddziału, od jej zaangażowania, wiary i umiejętności zastosowania w praktyce tych wszystkich informacji, które jej przekazujemy. Później wystarczy już tylko rozwijać biznes i zarabiać.

(gum)

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0