06.04.2010

Rodzice to wierni klienci

mówi Monika Ferreira, właściciel i dyrektor zarządzający szkoły języków obcych dla dzieci Mała Lingua.

Jak ocenia pani miniony rok w branży edukacyjnej i jakie ma ona perspektywy?
2009 rok był dla szkoły Mała Lingua bardzo korzystny, kolejny raz zanotowaliśmy wzrost obrotów – tym razem na poziomie 25 proc., mimo że szkoła działa już na rynku pięć lat. Nie odnotowaliśmy wpływu kryzysu. W stycznia 2011 rząd planuje wprowadzenie VAT-u na kursy językowe. Z VAT-u zwolnione będą szkoły, które otrzymają akredytację kuratorium oświaty. Niestety na aktualnym etapie ustawa jest tak skonstruowana, że o akredytację mogą ubiegać się tylko kursy dla dorosłych. Tak, więc istnieje niebezpieczeństwo, że ceny kursów językowych dla dzieci wzrosną.

Monika Ferreira, właściciel i dyrektor zarządzający szkoły języków obcych dla dzieci Mała Lingua

Łatwiej prowadzi się szkołę języków obcych dla dorosłych czy dla dzieci? Która przynosi większe dochody?
Prowadzenie szkoły dla dzieci, szczególnie tych do 10 roku życia, jest znacznie trudniejsze niż nauka dorosłych, większa jest też inwestycja w przygotowanie metody nauki dla dzieci. W dalszej perspektywie większe dochody przyniesie jednak szkoła dla dzieci. Rodzice są lojalnymi klientami szkół językowych. Kontynuacja nauki dzieci z semestru na semestr jest znacznie większa, niż w przypadku dorosłych, u nas utrzymuje się ona na poziomie około 95 proc. Dodatkowo w sektorze szkół dla dorosłych jest większa konkurencja. Na rynku szkól językowych dla dzieci jest nisza – miejsce do zagospodarowania dla przedsiębiorców rozumiejących szanse, zagrożenia i ograniczenia dzieci wynikające z wczesnej nauki języków. Sztuką jest przygotowanie skutecznego i inspirującego do nauki produktu, który będzie rozwijał u nich umiejętność komunikacji w języku obcym.

rozmawiała (smoli)

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0