12.03.2010

Wspólnie, lecz na swoim

Mirosław Szawerdo od półtora roku prowadzi własny sklep pod szyldem Intermarche. Do przystąpienia do Grupy Muszkieterów namówili go znajomi, kiedy po powrocie z zagranicy chciał inwestować na polskim rynku.

Szawerdo biznesem parał się od dawna. Próbował swoich sił w branży odzieżowej, prowadził firmę budowlaną, zarabiał na nieruchomościach. Gromadząc kapitał, zgłębiał oferty franczyzodawców i przygotowywał się do inwestycji we własne przedsiębiorstwo.

Mirosław Szawerdo,franczyzobiorca Intermarche

Wyjątek potwierdza regułę

– Po długoletnim pobycie za granicą chciałem zainwestować w Polsce – wspomina Mirosław Szawerdo, właściciel Intermarche w Myśliborzu w województwie zachodniopomorskim. – Interesował mnie biznes, który gwarantuje bardziej regularne dochody niż sprzedaż nieruchomości – dodaje. Postawił na własny supermarket.

Przedsiębiorca stanowi w szeregach Muszkieterów wyjątek, ponieważ supermarket otworzył i prowadzi sam. Strategia Grupy zakłada, że nowe sklepy powierzane są w ręce par. Takie rozwiązanie praktykowane jest od lat, bo zdaniem twórców sieci nic tak nie gwarantuje wzajemnego zaufania i wsparcia jak więzi rodzinne.

– Wychodzimy z założenia, że dwóm bliskim sobie osobom jest łatwiej prowadzić tak duże przedsiębiorstwo – tłumaczy Mirosław Szawerdo. – Średnio sklep zatrudnia ok. 40 ludzi, ktoś musi nimi zarządzać. Tym bardziej że po kilku latach działalności pod szyldem Intermarche nadchodzi moment, kiedy można otworzyć kolejny punkt. Podział obowiązków jest w oczywisty sposób przydatny i potrzebny.

Co wtorek i środa właściciele Intermarche spotykają się w centrali Grupy, gdzie wykonują zadania związane z zarządzaniem siecią. Kiedy sklep prowadzą małżonkowie, wówczas jedno z nich może doglądać interesu, a drugie reprezentuje placówkę w centrali.

– Ja muszę zatrudniać kierownika, który prowadzi sklep podczas mojej nieobecności – mówi Szawerdo.

Myśliborskie Intermarche Mirosława Szawerdo działa od 2008 roku. Przedsiębiorca chwali sobie tę lokalizację, bo z jednej strony blisko do centrum logistycznego w Poznaniu, a z drugiej szansa na wizyty zamożniejszych klientów zza Odry.

– Co prawda bliskość zachodniego sąsiada w większym stopniu przekłada się na obroty w takich miastach jak Kostrzyn czy Słubice – przyznaje Szawerdo. – Ja jednak na wyniki nie mogę narzekać. W porównaniu do stycznia ubiegłego roku zaobserwowałem znaczny wzrost sprzedaży w swojej placówce.

Co dwie głowy, to nie jedna

Praca w Grupie dotyczy franczyzobiorców, którzy własny sklep prowadzą już kilka miesięcy. Nowi partnerzy mogą być spokojni – nie zostaną od razu rzuceni na głęboką wodę.

– Każdemu nowemu partnerowi dajemy od pół do roku czasu, żeby zaaklimatyzował się w nowej roli – mówi Szawerdo. – Dopiero później powierzamy mu funkcję w strukturach grupy, w zależności od jego wcześniejszego doświadczenia zawodowego i predyspozycji.

Zanim jednak przedsiębiorca dołączy do biznesowego grona Muszkieterów, czeka go szereg rozmów kwalifikacyjnych.

– Spotykamy się z potencjalnymi właścicielami sklepów, analizujemy ich profil, doświadczenie zawodowe, dotychczasowe osiągnięcia. To trwa kilka miesięcy. Później oni stają przed komisją we Francji, która ostatecznie weryfikuje ich kwalifikacje i wydaje ostateczną decyzję o przyjęciu bądź odrzuceniu kandydatów – opowiada Szawerdo. – Następnie przyszli właściciele biorą udział w szkoleniu prowadzonym przez członków Grupy. Dopiero wtedy mogą zapoznać się ze wszystkimi planowanymi lokalizacjami sklepów, które w Polsce są dostępne akurat w momencie, kiedy szkolenie dobiega końca. To jest ważne dla przedsiębiorców, bo im zależy, żeby sklep ruszył możliwie szybko.

W tym czasie muszą mieć już przygotowany kapitał inwestycyjny, czyli minimum 500 tys. zł. Franczyzobiorcy powinni osobiście wybrać się do proponowanych przez grupę lokalizacji, ocenić jej atrakcyjność pod kątem zamożności potencjalnych klientów i połączeń transportowych.

– To życiowa decyzja, która nierzadko niesie ze sobą konieczność zmiany miejsca zamieszkania – zaznacza Szwerdo.

Grupa przygotowuje raporty i analizy, na których franczyzobiorcy bazują przy wyborze lokalizacji. Pomaga także w załatwieniu formalności związanych z otrzymaniem kredytu, a także w nadzorowaniu budowy sklepu. To jednak do przedsiębiorców należy ostateczna decyzja. Od tej pory rytm ich zawodowego życia wyznaczać będą reguły Grupy Muszkieterów.

Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego

W jej ramach działa obecnie 170 właścicieli, którzy prowadzą łącznie 215 pod markami Intermarche oraz Bricomarche, supermarketów z artykułami dla domu i ogrodu.

– Mamy dwie potężne bazy logistyczne – w Poznaniu oraz uruchomioną niedawno w Mysłowicach – mówi Szawerdo. – Trzecie centrum, nieco mniejsze, znajduje się w Sadach pod Poznaniem.

To właśnie w tych centrach franczyzobiorcy z całej Polski spędzają dwa dni w tygodniu, wnosząc swój wkład w rozwój sieci. Baza logistyczna w Mysłowicach odpowiada za zaopatrzenie sklepów na południu Polski, Poznań obsługuje pozostałe regiony. Dzięki temu właściciele placówek mają zapewnione zatowarowanie sklepów w 80 proc., a także możliwość zakupu produktów w niskich cenach.

– Każdy przyjmowany członek wnosi do Grupy swoją wiedzę i doświadczenie – opowiada Szawerdo. – Wszyscy właściciele mają wkład w rozwój sieci, zachowując świadomość, że pracują na swoim.

Właściciel sklepu w Myśliborzu chwali sobie niezależność, jaką Grupa pozwala zachować swoim członkom. Wykorzystując ją, snuje kolejne biznesowe plany.

– Moja spółka będzie niedługo otwierać myjnię oraz stację paliw w sąsiedztwie Intermarche – zapowiada. – Jak na tak niewielką miejscowość jak Myślibórz, będzie to dość duży punkt handlowo-usługowy. W planach mam też otwarcie kolejnego punktu Intermarche w regionie. Myślę, że w ciągu roku lub dwóch uda się ten pomysł wcielić w życie.

Mirosław Szawerdo idzie w ślady pierwszego franczyzobiorcy Intermarche, który swój sklep otworzył w 1997 roku w Zielonej Górze. Janusz Jasiński zainwestował we francuską markę, gdyż obawiał się narastającej konkurencji na rynku. Liczył, że współpraca z silnym partnerem pozwoli mu zdobyć strategiczną przewagę. Nie pomylił się.

– Miałem nosa do interesów i dzięki temu teraz dobrze sobie radzę na rynku, prowadzę trzy sklepy Intermarche, dwie stacje benzynowe oraz myjnię samochodową – mówi Jasiński.

Wkład finansowy wnoszony przez franczyzobiorców jest nie tyle opłatą licencyjną za przystąpienie do sieci, ile wkładem do własnej spółki, która będzie zarządzać supermarketem. Przedsiębiorcy pracują ze świadomością, że ich działanie wpływa na losy dwóch biznesowych bytów: z jednej strony kierują własnymi sklepami, z drugiej – wspólnie kierują międzynarodową korporacją. Los centrali leży na sercu każdego Muszkietera, bo po dwóch latach funkcjonowania w Grupie każdy franczyzobiorca ma możliwość zdobycia udziałów w spółce i szansę otwarcia kolejnych supermarketów.

Na każdą kieszeń

Umowa franczyzowa Muszkieterów gwarantuje dziesięcioletnią współpracę z możliwością jej przedłużenia. Grupa zrzesza obecnie kilka tysięcy przedsiębiorców w 8 krajach, poza Polską Bricomarche i Intermarche spotkać można m.in. w Belgii, Portugalii, Hiszpanii i oczywiście we Francji, skąd marki pochodzą. W ofercie Intermarche dostępnych jest kilkanaście tysięcy pozycji asortymentowych, z czego duża część to marki własne.

– W większych miastach nie uchodzimy za drogie delikatesy w rodzaju sieci Alma, Bomi czy Piotr i Paweł – mówi Mirosław Szawerdo. – Kiedy jednak sklep funkcjonuje w danym miejscu przez dłuższy czas, klienci zauważają, że większość produktów jest w zasięgu ich kieszeni. Duże znaczenie ma fakt, że mamy bardzo szeroki asortyment. Mój sklep ma już ponad 30 tys. indeksów asortymentowych. Siłą Muszkieterów jest to, że potrafimy trafić zarówno do najbogatszych, jak i nieco mniej zamożnych klientów.

Grzegorz Morawski

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Agnieszka Kamińska

dziennikarz
Napisz do autora