16.06.2010

RE/MAX chce budować markę w Polsce

Międzynarodowa sieć biur nieruchomości planuje w nadchodzącej dekadzie otworzyć nad Wisłą ponad 600 punktów.

Zdaniem Franka Polzlera, założyciela i szefa europejskiej części RE/MAX, tak szybki rozwój sieci jest możliwy, chociaż jak dotąd firma pozyskała w Polsce dopiero 10 franczyzobiorców. Kluczem do zainteresowania nowych partnerów ma być sprawdzony model współpracy, a także rozpoznawalność marki za granicą.

- Liczę, że w Polsce znajdziemy wielu partnerów, którzy będą chcieli otworzyć własny biznes w branży nieruchomości pod marką, którą widzieli na Zachodzie - mówi Frank Polzler. - Wtedy na pewno zaufają RE/MAX, bo znają ten brand ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, czy krajów Europy Zachodniej.

Polzler, który na początku czerwca pojawił się w Polsce z kilkudniową wizytą służbową, jest zdania, że rynek pośrednictwa nieruchomościach wymaga gruntownych przemian.

- Przede wszystkim musi się zmienić opinia o agentach nieruchomości, jako o namolnych sprzedawcach – mówi Polzler. - Do tego potrzeba jednak intensywnego kształcenia pośredników. RE/MAX szkoli swoich współpracowników w taki sposób, aby potrafili klientowi pomóc. Agent nie może myśleć w kategoriach „sprzedaży na siłę”, musi starać się usatysfakcjonować klienta, aby ten powracał do niego przy okazji kolejnych transakcji.

Mający 50-letnie doświadczenie na rynku nieruchomości przedsiębiorca jest przekonany, że podobnie jak w krajach anglosaskich, w Polsce nadejdzie czas, kiedy będziemy wymieniać nazwisko swojego agenta nieruchomości tak samo, jak dziś mówimy o swoim lekarzu, czy prawniku. Przewiduje też, że rynek nieruchomości najgorsze ma już za sobą.

- Sytuacja wraca powoli do normy: ceny się stabilizują, a banki wracają do racjonalnej polityki kredytowej - mówi Polzler. - Jestem zdania, że nie ma lepszej inwestycji niż nieruchomości. Ich wartość w długim horyzoncie czasowym zawsze wzrasta, nawet jeśli zdarzają się chwilowe dołki, jak w czasie ostatniego kryzysu.

(gum)