03.07.2010

Pierwsze FitCurves pojawią się w Polsce do października

Międzynarodowa sieć siłowni dla pań do końca roku zawita do Poznania i Rzeszowa.

Jak mówią menedżerowie sieci odpowiedzialni za jej rozwój w Europie Środkowej, firmie udało się w Polsce podpisać dwie pierwsze umowy. Partnerzy z Rzeszowa i Poznania już rozpoczęli szkolenia w Wielkiej Brytanii.

FitCurves od 2006 r. jest obecny na Węgrzech i Słowacji, a od 2008 r. na Ukrainie. Od roku sieć rozwija się także w Rumunii i Gruzji. Wraz z Polską rozpoczęła się też jej ekspansja w Czechach.

Prowadzone są też intensywne rozmowy z kandydatami do otwarcia siłowni w Warszawie i Lublinie. Raul Nelson, zarządzający FitCurves w Bułgarii, Rumunii, Czechach i Polsce, przyznaje, że zainteresowanie amerykańskim konceptem franczyzowym jest nad Wisłą duże.

- Od ogłoszenia planów wejścia do Polski otrzymaliśmy już 40 zgłoszeń z dużych miast. Mam nadzieję, że latem podpiszemy kolejne umowy – mówi Nelson.

Przez rok FitCurves chce otworzyć w Polsce pięć siłowni. Za trzy lata placówek ma być 20, a za pięć – 40. Na całym świecie z usług FitCurves korzysta już 4 mln klientek w 10 tys. placówek. Siłownie tej marki zapraszają w swoje progi jedynie kobiety, wychodząc z założenia, że spora grupa żeńskiej populacji rezygnuje z wyprawy na siłownię, bo nie chce ćwiczyć w towarzystwie „napakowanych” macho.

Polska to kolejny punkt rozwoju amerykańskiej sieci na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej. FitCurves od 2006 r. jest obecny na Węgrzech i Słowacji, a od 2008 r. na Ukrainie. Od roku sieć rozwija się także w Rumunii i Gruzji. Wraz z Polską rozpoczęła się też jej ekspansja w Czechach.

(gum)