05.07.2010

Dobry kierunek na bank

Z nauczycielki geografii stała się partnerem banku BZ WBK. Jak jej się to udało?

– Żadnego biznesu się nie boję – deklaruje Monika Henzel, zarządzająca trzema placówkami partnerskimi BZ WBK.
Z wykształcenia geografka, pracowała jako nauczycielka w szkole podstawowej. Zawód pedagoga zostawiła dla prowadzenia własnego biznesu – dwóch 100-metrowych marketów kosmetycznych w Łodzi. Prowadziła je przez 10 lat.

Partner banku BZ WBK.

Monika Henzel, partner BZ WBK z Łodzi

– Zaczęłam szukać czegoś nowego, bo w erze sieciowych drogerii mała firma przestała się opłacać – tłumaczy Monika Henzel. Przyszedł więc czas na zmiany.

– Gdy angażuję się w jakąś pracę, nie uważam, że podejmuję decyzję na całe życie, dlatego nie boję się rzucania na głęboką wodę – przyznaje Monika Henzel. – Można się czymś znudzić, stracić do tego serce, a to najlepszy znak, że najwyższy czas coś w swoim życiu zmienić – dodaje.

Po prowadzeniu własnego biznesu przyszedł więc czas na partnerstwo w sieci banków BZ WBK. Na razie zmian wystarczy. Dwa lata po otworzeniu pierwszego trzystanowiskowego oddziału na jednym z łódzkich osiedli Monika Henzel uruchomiła jesienią 2009 roku drugi w Łodzi, również trzystanowiskowy na osiedlu mieszkaniowym, a w lutym 2010 roku trzeci, przy głównej ulicy Ozorkowa niedaleko Łodzi.

Oddziały prowadzone przez Monikę Henzel zajmują w comiesięcznych zestawieniach sprzedażowych miejsca w czołówce rankingu.

Trzy w jednym

Monika Henzel to kobieta konkretna i zdecydowana, a jednocześnie umiejąca nawiązywać dobre kontakty z ludźmi – idealna kandydatka na bizneswoman. Nie dziwi więc fakt, że szybko przystosowuje się do nowych warunków i nawet nie mając wykształcenia ani ekonomicznego doświadczenia, zdecydowała się przystąpić do sieci partnerskiej BZ WBK.

– Sieć pomógł mi wybrać mąż, który interesuje się sytuacją w branży bankowej. Z firm, które nie wymagały wykształcenia bankowego, BZ WBK proponował najlepsze warunki współpracy partnerskiej i najlepiej prezentował się względem innych banków – tłumaczy.

Jak każda osoba przystępująca do sieci, Monika Henzel musiała przejść szkolenie organizowane w centrali firmy w Poznaniu. Trwa ono około tygodnia i ma za zadanie przekazać partnerowi kompleksowe informacje dotyczące prowadzenia placówek. Mimo że Monika Henzel do sieci należy już prawie trzy lata, nadal jeździ na szkolenia, podobnie jak personel pracujący w jej placówkach. Firma na bieżąco organizuje takie spotkania przy okazji wprowadzania nowych produktów czy wtedy, gdy chce przekazać współpracownikom nową wiedzę na temat technik sprzedażowych czy relacji z klientem.

Niecałe trzy lata pozwoliły pani geograf zdobyć wystarczająco duże doświadczenie do tego, żeby otworzyć dwie kolejne placówki.

– Uruchomienie drugiej placówki planowałam od dłuższego czasu i obligowała mnie do tego umowa zawarta z siecią, natomiast trzecia pojawiła się niespodziewanie. Ktoś rezygnował z jej prowadzenia i zaproponowano mi, żebym go zastąpiła – wspomina Monika Henzel. – Oczywiście, trochę się bałam, ale dwa lata prowadzenia jednego oddziału pozwoliły mi dowiedzieć się wystarczająco dużo na temat branży, żeby zająć się kolejnymi placówkami – stwierdza pewnie.

Nie rozmienia się na drobne

– Jeżeli ktoś myśli, że otwierając placówkę bankową, wstawi biurko, za którym usiądzie, i nie będzie musiał nic robić, głęboko się myli. Prowadzenie banku to nieustanna praca i szkolenia – przekonuje Monika Henzel.

Placówki otwierane są o godzinie 9 i praca w nich trwa właściwie nieprzerwanie do wieczora. Monika Henzel rano jedzie do oddziału, w którym akurat danego dnia jest coś pilnego do zrobienia: podpisanie dokumentów czy rozmowa z pracownikami. Jeżeli druga placówka nie wymaga wizyty, Monika Henzel jedzie do tej, w której będzie dziś pracować. Tam m.in. przygląda się, co i jak robi personel.

– Słucham, jak pracownicy rozmawiają z klientem, czy umieją dopasować produkt do jego potrzeb i czy w razie nieudanej pierwszej próby, umieją płynnie przejść do kolejnego wątku rozmowy. Sprawdzam też, czy nie zapomnieli powiedzieć o czymś klientowi, bo kwestia komunikacji to w branży usługowej podstawa – opisuje.

Dobierając personel, Monika Henzel bierze więc pod uwagę przede wszystkim umiejętność pracy w zespole, bo w placówce musi panować dobra atmosfera, którą odczuje również klient, oraz stopień przyswajania wiedzy przez kandydata.

Zarządzanie placówką to też słupki i rozliczenia. Monika Henzel codziennie sprawdza, ile kont zostało otwartych i jak przebiegają prace nad przyznawaniem kredytów. Chodzi nie tylko o sprawdzenie zdolności kredytowej klienta, lecz także o dopilnowanie, czy pracownik nie popełnił żadnego błędu w procedurach, który mógłby zablokować przyznanie pożyczki. Pewne rzeczy, np. zamawianie kodów PIN do wydawanych kart bankowych, organizuje administrator, który pracuje w placówce.

Rusz głową

Do zarządzania placówką bankową trzeba mieć również wyobraźnię, bo to partner odpowiada za działania marketingowe swoich punktów. Centrala sieci organizuje ogólnopolskie kampanie reklamowe, które wspomagają sprzedaż produktów, ale lokalny marketing oddaje w ręce partnerów.

– Przede wszystkim stawiam na reklamy w gazetach osiedlowych, na książeczkach czynszowych spółdzielni mieszkaniowych, których bloki otaczają moje placówki, oraz na ulotki, katalogi, prezentacje w firmach i przede wszystkim budowanie pozytywnych relacji z klientami, bo raz zdobyty klient wraca – mówi partnerka BZ WBK.

Obowiązków więc Monice Henzel nie brakuje, o czym świadczy m.in. fakt, że dopiero późnym wieczorem znalazła czas, aby opowiedzieć mi o swojej współpracy z BZ WBK. W jej głosie słychać zmęczenie, ale jednocześnie zaangażowanie w to, co robi i o czym mówi.

– W swojej pracy najbardziej doceniam pracę z klientami, możliwość rozmowy z nimi i doradzenia im w kwestiach finansowych. Cieszę się, gdy dzięki miłej obsłudze klient chętnie wraca do mojej placówki. Tego samego uczę swoich pracowników – tłumaczy Monika Henzel.

Choć bankowość jest nierozerwalnie związana z pieniędzmi, na koncie partnera nie przyrastają one aż tak szybko. Monika Henzel choć z pracy jest zadowolona, wyniki finansowe jeszcze jej w pełni nie satysfakcjonują. Wie jednak, że większe zarobki to kwestia czasu, bo bank to biznes rozwojowy.

– Bankowość gwarantuje rozwój. Nawet niedawny kryzys nie spowodował w moim biznesie nadmiernych strat. Gdybym nie widziała perspektywy rozwoju, nie zajmowałabym się tym biznesem – przyznaje otwarcie Monika Henzel.

Serce do pieniędzy

Cechy osobowe, które posiada Monika Henzel, pomagają jej w zarządzaniu personelem trzech placówek, a wykształciły się zarówno dzięki pracy nauczycielki, jak i kierowaniu własną firmą.

– Bycie nauczycielem to również forma zarządzania ludźmi, tyle że młodszymi, natomiast własny biznes poprawia organizację czasu i dodaje pewności siebie, jednak trudno porównywać zarządzanie bankami i prowadzenie marketów kosmetycznych, bo to różne branże – stwierdza Monika Henzel.

Po trzech latach w branży bankowej, dekadzie prowadzenia drogerii i pracy w szkole Monika Henzel zdobyła wystarczająco dużo doświadczenia i umiejętności, żeby wprowadzać kolejne zmiany, ale na razie chce rozwijać to, co już ma.

Joanna Sopyło

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Agnieszka Kamińska

dziennikarz
Napisz do autora