12.08.2010

Karen Collection ma już sześć sklepów franczyzowych

Producent i dystrybutor torebek swoją sieć franczyzową zaczął budować w marcu.

Firma Karen, zajmująca się produkcją i sprzedażą damskich torebek, działa na rynku już od 15 lat. W marcu jej właściciele podjęli decyzję o rozpoczęciu budowy sieci franczyzowej. Od tamtej pory otwartych zostało już sześć sklepów w tej formule.

- Zdecydowaliśmy się na franczyzę, bo zależy nam na wysokiej sprzedaży w salonach Karen Collection. Dlatego chcemy powierzyć prowadzenie placówek sieci samodzielnym przedsiębiorcom, którym będzie zależało na wynikach ich własnego biznesu - mówi Tomasz Tarnowski, współwłaściciel marki.

Wnętrze punktu sieci Karen Collection.

Produkty Karen, poza siecią franczyzową, zakupić można w dziewięciu punktach własnych oraz w 76 salonach partnerskich w Polsce i za granicą.

Produkty Karen poza siecią franczyzową zakupić można w dziewięciu punktach własnych oraz w 76 salonach partnerskich w Polsce i za granicą. W Europie Środkowo-Wschodniej dystrybucja prowadzona jest przez przedstawicieli handlowych, którzy działają m.in. na takich rynkach, jak Rosja, Białoruś, Ukraina, Słowacja, Czechy, Chorwacja i Węgry.

Dla właścicieli Karen Collection priorytetem jest jednak rozwój placówek franczyzowych. Jak mówi Tomasz Tarnowski, zamiarem firmy jest zakończenie roku liczbą 25 salonów.

- Chcemy otwierać sklepy w miastach powyżej 20 tys. mieszkańców. Od partnerów oczekujemy osobistego zaangażowania w funkcjonowanie sklepu, a także dysponowania lokalem o powierzchni od 15 do 100 m2 - mówi Tarnowski. - Zapewniamy sprawdzoną polską markę, której produkcja w całości odbywa się na terenie Polski, a także pomoc w wyborze lokalu oraz w prowadzeniu sklepu.

Przewidywana kwota inwestycji we własny biznes pod znakiem Karen wynosi od 5 do 25 tys. zł. Okres zwrotu jest trudny do oszacowania, bo może być liczony dopiero po uwzględnieniu lokalizacji i popytu na lokalnym rynku, średni okres zwrotu waha się od pół roku do półtora roku. Właściciele zapewniają wyłączność terytorialną.

- O otwarciu więcej niż jednego lokalu w danej lokalizacji możemy mówić w przypadku minimum 200 tys. mieszkańców. Za każdym razem jest to jednak negocjowane z partnerami - zaznacza Tarnowski.

(gum)