31.08.2010

NG2 rozwinie franczyzę w Rosji i na Ukrainie

Pierwsze sklepy mogą powstać już w ciągu sześciu miesięcy.

Pół roku temu prezes obuwniczego giganta Dariusz Miłek zapowiadał, że w Polsce nie zamierza kontynuować rozwoju sieci poprzez franczyzę. Deklarował jednak, że system partnerski może stać się sprawnym wehikułem powiększania zasięgu marek NG2 poza granicami kraju. Franczyza w wydaniu sztandarowego brandu spółki - CCC - najpóźniej za pół roku ma zadebiutować na rynku rosyjskim.

Salon obuwniczy CCC. Fot. CCC

- Przez długi czas przedsiębiorcy zza wschodniej granicy zgłaszali się do mnie z propozycjami współpracy. Nie byłem jednak gotów do rozmów. Teraz jestem - wyjaśnia Miłek. - Priorytetem dla spółki jest minimalizacja ryzyka i kosztów obsługi kanałów dystrybucyjnych. Oba atuty zapewnia właśnie franczyza, którą chcemy wykorzystać do rozszerzenia zasięgu NG2 poza Polskę.

Jak na razie przedsiębiorca nie podaje jednak szczegółów dotyczących powierzchni zagranicznych sklepów, warunków przystąpienia do sieci, ani współpracy.

- Model franczyzowy będzie podobny do tego, który w ramach NG2 funkcjonował w Polsce – mówi prezes i założyciel NG2. - Nasze przychody oparte są nie na opłatach franczyzowych, a na sprzedaży towaru do sklepów partnerskich. Warunki przystąpienia i współpracy będą natomiast negocjowane indywidualnie.

Spółka wykorzystuje fakt, że rynki na Ukrainie i w Rosji są duże, brakuje na nich silnej konkurencji, a obciążenie marżami jest wyższe niż u nas. Ponadto rozszerzanie rynków zbytu poza granice kraju to odpowiedź na nasycenie rodzimego sektora obuwniczego. W Polsce sieć będzie rozwijać się dzięki placówkom własnym. Tych NG2 ma 580 (269 sklepów CCC, 49 Quazi, 222 Boti i 40 salonów w Czechach). Franczyza (61 punktów CCC oraz 66 BOTI) to kanał dystrybucji, który ostatnio tracił na znaczeniu. W ostatnim półroczu przychody ze sprzedaży towarów do sklepów partnerskich spadły o ponad 16 proc. w stosunku rocznym, podczas gdy sklepy własne notowały przynajmniej kilkuprocentowy wzrost.

Zarząd NG2 snuje plany ofensywy zagranicznej, ale koniunktura w branży odzieżowej i obuwniczej wciąż nie dostarcza przedsiębiorcom powodów do radości. Wyniki finansowe spółki Miłka w ostatnim półroczu odzwierciedlają wszystkie plagi, jakie dotknęły przedsiębiorstwa zajmujące się handlem detalicznym. Żałoba narodowa po katastrofie smoleńskiej, powodzie i kiepska pogoda na wiosnę znalazły odzwierciedlenie w statystykach – w 213 sklepach CCC liczba odwiedzających w kwietniu i maju tego roku spadła w stosunku do tego okresu w 2009 r. o blisko 17 proc. Wartość sprzedaży netto zanurkowała w tym czasie o jedną czwartą. Przychody ze sprzedaży w drugim kwartale były jednak niższe jedynie o 5,8 proc. niż przed rokiem, co udało się osiągnąć poprzez utrzymanie wysokich marż.

(mip, gum)

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Miłosława Pejda-Rabij

dziennikarz
Napisz do autora