20.09.2010

Mała konkurencja, większe pole do popisu

- o rynku usług teleopieki, zapewniających stały dozór nad osobami starszymi, chorymi i niepełnosprawnymi, mówi Sławomir Jarosz, właściciel Care Center Sara.

Jak wygląda nasz rynek usług teleopieki?
Można powiedzieć, że ten rynek w Polsce wciąż jest dziewiczy. Świadomość usług stale rośnie, ale głównie w Warszawie oraz w dużych miastach, gdzie mamy franczyzobiorców. W innych miejscach usługi tego typu są mało znane. Konkurencja też jest znikoma. Oprócz nas, działa tylko kilka firm. Ta sytuacja ma swoje zalety i wady. Wprowadzenie nowej usługi jest dużą szansą dla tych, którzy zaczną teraz działać. Jednocześnie wiąże się z większymi nakładami na reklamę. Społeczeństwo w Polsce starzeje się i zapotrzebowanie na tego rodzaju usługi dla ludzi w podeszłym wieku będzie rosło.

Sławomir Jarosz, właściciel firmy Care Center Sara.

Prezes Care Center Sara, Sławomir Jarosz.

Na Zachodzie ten sektor jest pewnie silniej rozwinięty?
Historia tego typu usług na Zachodzie sięga 25 lat. W większości krajów starej UE są bardzo popularne, np. w Niemczech, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoszech. Cieszą się też powodzeniem w Izraelu i USA. Rozkwit w Europie nastąpił 5-7 lat temu, kiedy za usługi zaczęły płacić instytucje - pomoc społeczna, fundacje, stowarzyszenia i odpowiedniki naszego NFZ.

Co nowego dzieje się w tej chwili w firmie?
Znaczącą zmianą jest zakup naszych usług przez ośrodki społeczne. To dla nas i naszych franczyzobiorców wielka szansa, ponieważ otwiera drogę do innych typów instytucji, a tym samym do klienta "hurtowego". W ostatnim miesiącu do naszej sieci przyłączyło się pięciu franczyzobiorców - z Białegostoku, Bydgoszczy, Wrocławia, Łodzi i Olsztyna.

(mip)

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0