10.09.2010

e-zaproszenie dla przyjaciela z Ameryki

Nigdy nie lekceważ człowieka przebranego za widelec.

E-mail z dnia 2009-09-24
o godz. 21:51
„Rafał Gubała” napisał(a):
– Co u Ciebie? – jedno Twoje pytanie, a mógłbym napisać tak dużo. Ciągle prowadzę swój biznes, wiesz "sam sobie sterem...". Kryzys, o którym tak dużo się u Was za oceanem mówiło, też w końcu rozgościł się u nas. Jak wiesz sporo współpracowałem z Twoim ukochanym Wujkiem Samem, ale teraz, kiedy skończyły się mu dolary, muszę znaleźć coś nowego... Może tam u Was są jakieś sprawdzone pomysły na biznes?
PS Uściskaj Basię.

E-mail z dnia 2009-09-30
o godz. 23:06
„Rafał Gubała” napisał(a):
Sprawdziłem to, co pisałeś ostatnio, i rzeczywiście: u nas również jedną z niewielu branż, której obroty nie spadły w ciągu ostatniego roku, jest właśnie gastronomia (pamiętasz kotlety z tektury w stołówce studenckiej???). Może to jest jakiś pomysł? Wyobrażasz sobie mnie jako szefa kuchni albo właściciela restauracji?

Rafał Gubała przy ladzie z jedzeniem w swojej restauracji Multifoof STP

Rafał Gubała, franczyzobiorca STP Multifood

E-mail z dnia 2009-10-15
o godz. 16:06
„Rafał Gubała” napisał(a):
Idąc dziś rynkiem (uprzedzę pytanie: TAK – nadal uważam, że nasz jest ładniejszy od tego w Krakowie), widziałem człowieka przebranego za ogromny widelec. Rozdawał ulotki i zachęcał do wizyty w jednej z tysiąca restauracji w mieście. Zazwyczaj ta bezpośrednia reklama nie działa na mnie w żaden sposób, ale tym razem odwiedziłem ich lokal przy Kuźniczej (nasza knajpa z piwem padła zaraz po naszych studiach). Ciekawy wystrój, klientela zróżnicowana, ale najciekawszy okazał się sposób wyboru dania. Na długiej ladzie, pewnie podobnej do tej, jaką ma teraz Maciek w swojej szkolnej stołówce w Utah, leżą świeżo gotowane dania. Podchodzisz, nakładasz, idziesz do kasy i płacisz za kilogram – zawsze tyle samo. Dania polskie, zarówno klasyczne, jak i nowoczesne (kuchnia fusion). Spodobało mi się. Dlaczego o tym piszę? Teraz najlepsze: Szukają franczyzobiorców (BTW: co myślisz o tej formie prowadzenia biznesu)?
Bywaj.

E-mail z dnia 2009-10-26
o godz. 19:06
„Rafał Gubała” napisał(a):
(...) wracając do spotkania z właścicielem sieci. Mówił to, o czym pisałeś mi ostatnio: że coraz więcej osób jada na mieście i dlatego szukają dobrego jedzenia za rozsądną cenę. Czegoś co nie jest fastfoodowym kebabem. Zresztą Multifood STP (bo pod tym brandem działają) ma w samym Wrocławiu już cztery restauracje. Jeżeli się zdecyduję, moja będzie kolejna. Muszę teraz podjąć decyzję, co do miejsca, a przede wszystkim, czy naprawdę chcę w to wchodzić. Własny biznes prowadzę już prawie 15 lat, ale restauracja? Kurczę.

E-mail z dnia 2009-11-05
o godz. 16:45
„Rafał Gubała” napisał(a):
Dzisiaj poznałem ogólne wymagania i warunki współpracy. Więc czas zacząć mierzyć siły na zamiary. Po kolei:
1. Lokal o powierzchni 100 m2 w galerii handlowej lub 300 m2 jeżeli ma mieścić się w niezależnym budynku (musi być to często uczęszczana, ruchliwa trasa)
2. Opłata wstępna 40 tys. zł – nie ma co pisać, nie zabierałbym się za to, gdybym nie miał pieniędzy. Do tego oczywiście koszty realizacji inwestycji, ale jest coś co mnie przekonuje: nakłady finansowe zwracają się w mniej więcej w dwa lata.
Czas na decyzję...

E-mail z dnia 2009-11-20
o godz. 11:05
„Rafał Gubała” napisał(a):
Umowa podpisana! Teraz praca, praca i jeszcze raz... Co do miejsca, wybrałem ostatecznie Pasaż Grunwaldzki (kiedy ostatni raz byłeś we Wrocławiu, w tamtym miejscu był jedynie pusty plac) przy rondzie Reagana (chyba w Polsce cieszy się teraz większą sympatią niż u Was).
Multifood udzielił mi sporego wsparcia szczególnie w kwestii prawnej i organizacyjnej, ale i finansowej. Szkolenie menedżera restauracji – nie za długie, same konkrety – poczułem się po nim dużo pewniej. Zresztą jeżeli ktoś prowadził kiedyś firmę, to niektóre rzeczy są dla niego oczywiste.
PS Będąc w STP jadłem zupę orkiszową, prześlę Ci przepis. Namów Baśkę na gotowanie – warto.

E-mail z dnia 2010-1-20
o godz. 11:05
„Rafał Gubała” napisał(a):
(...)To prawda, że się długo nie odzywałem, ale chyba rozumiesz. Praca, święta, praca, powoli zaczynam przyzwyczajać się do spania po parę godzin. Robota wre, wykonawcy pewni i sprawdzeni, ale znasz mnie i wiesz, że nie wysiedziałbym teraz w domu. Dlatego jestem tam parę razy dziennie. Lubię ten dreszcz.

E-mail z dnia 2010-3-19
o godz. 02:55
„Rafał Gubała” napisał(a):
Właśnie wróciłem do domu. Jutro (dzisiaj!) Wielkie Otwarcie. Uczucie, jakie towarzyszy obserwowaniu czegoś, nad czym spędziłeś ostatnie miesiące... nie do opisania. Ludzie z STP towarzyszyli mi do końca (wielki pozytyw). Myślałem, że ich wsparcie ogranicza się do materiałów reklamowych i szkoleń.
Za 10 godzin zaczynam nowy etap swojego biznesu... trzymaj kciuki.

E-mail z dnia 2010-3-19
o godz. 20:50
„restauracja@multifood.pl” napisał(a):
Otwarcie wypaliło. Przyszło sporo osób. Nie wiem, czy to ciągle adrenalina, ale jestem pełen optymizmu... Jak widzisz, mam już firmowego e-maila : )
PS Moje nowe motto: Nigdy nie lekceważ człowieka przebranego za widelec. :)

E-mail z dnia 2010-5-27
o godz. 19:57
„restauracja@multifood.pl” napisał(a):
(...)Siedzę właśnie w swojej restauracji (mówienie tego za każdym razem brzmi równie dumnie) i oglądam kolejkę. Codziennie od 20:00 (u Ciebie to chyba 5. rano) mam happy hours, więc przychodzi więcej osób. STP ,,wypożyczyło’’ nam swoich najlepszych kucharzy (wiesz, mój personel przejmie wszystkie obowiązki dopiero po okresie próbnym), dlatego coraz rzadziej jadam w domu (nie, nie mam ogromnego brzucha).
Inwestycja zwraca się szybciej, niż myślałem (to również zasługa przemyślanych akcji marketingowych). Jeżeli utrzymam takie tempo, to zwrot inwestycji pojawi się szybciej niż w dwa lata. Ale nie powiem nic więcej, by nie zapeszyć (u Was taka zachowawczość jest chyba niezrozumiała).
PS Basia pisała Marcie, że być może wybierzecie się do Polski we wrześniu. Zarezerwuj sobie czas na obiad w restauracji swojego przyjaciela.

Rafał Gubała, Myślibórz

Własna firma ma smak

Zanim kupi się licencję na biznes, warto przeczytać, jak z otwarciem i prowadzeniem firmy poradzili sobie inni franczyzobiorcy. Temu służył konkurs „Mój franchising”. Organizatorami konkursu były: Grupa Muszkieterów, Polska Organizacja Franczyzodawców oraz redakcja magazynu „Własny Biznes FRANCHISING”. W tym miesiącu publikujemy tekst pana Rafała Gubały z Myśliborza, który zajął III miejsce i wygrał 2 tys. zł. Pan Rafał otworzył restaurację na licencji Multifood. Nagrodę jury przyznało za pomysłową formę, za doskonałe przekazanie emocji, które miotają franczyzobiorcą w wielomiesięcznym procesie otwierania swojego biznesu.

Gratulujemy

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Agnieszka Kamińska

dziennikarz
Napisz do autora