27.10.2010

Śląscy kierowcy mogą jeździć „po kielichu”

Z odsieczą przybędzie im Auto Bania.

Oddziały sieci Auto Bania działają już w Katowicach, Chorzowie i Siemianowicach Śląskich. Jej kierowcy pojawiają się na miejscu na specjalnych składanych skuterach, po czym przesiadają się do samochodu podchmielonych klientów i niczym taksówkarze odwożą ich pod wskazany adres. Po wykonanym zadaniu „awaryjny” szofer oddala się na dwuśladzie, który drogę do miejsca zamieszkania klienta przejechał w bagażniku auta.

Kierowca Auto Bani na składanym skuterze.

Kierowcy Auto Bani dojeżdżają do klientów specjalnymi składanymi skuterami.

- Nasze usługi cieszą się coraz większą popularnością. Świadomość marki budowana jest dzięki lojalnym klientom, którzy polecają nam swoim znajomym - mówi Jacek Wikarski, dyrektor sprzedaży w sieci Auto Bania. - Nie narzekamy na brak zleceń. Muszę przyznać, że czasem nawet nie nadążamy z ich realizacją.

Nie chce jednak zdradzić, ilu kierowców dostępnych jest w poszczególnych miastach obsługiwanych przez Auto Banię. Jego zdaniem to część kluczowego know-how, który wraz z biznesowym wsparciem i dostępem do sprzętu po hurtowych cenach otrzymują od centrali franczyzobiorcy.

- Inwestycja we własny biznes pod szyldem Auto Bani to wydatek rzędu 50-70 tys. zł - mówi Jacek Wikarski. - Kwota jest indywidualnie ustalana z każdym partnerem, który otrzymuje wyłączność terytorialną.

Auto Bania działa także na terenie Warszawy i okolic. W przyszłym roku ma pojawić się także we Wrocławiu, Krakowie i Trójmieście. Właściciele sieci chcą, by w przyszłości działała ona we wszystkich miastach wojewódzkich oraz ważniejszych aglomeracjach liczących 150-200 tys. mieszkańców.

(gum)