07.01.2011

Roztańczony biznes

Lilla House otworzył kolejną szkołę - teraz tajniki tańca będą zgłębiać Warszawiacy.

Szkoła tańca Lilla House powstała w 2004 roku w Łodzi, dziś liczy już siedem placówek, z których pięć prowadzą franczyzobiorcy. W placówkach uczą się zarówno dzieci, jak i dorośli. W minionym roku do sieci dołączyła siódma szkoła prowadzona przez franczyzobiorcę z Warszawy.

Warsztaty prowadzone przez Nathana Gordona w szkole Lilla House.

Warsztaty prowadzone przez Nathana Gordona w szkole Lilla House.

Lilla House rozpoczęła również realizację projektu szkoleń dofinansowanych ze środków Unii Europejskiej w ramach programu Kapitał Ludzki. Od grudnia ubiegłego roku Lilla House, jako jedyna szkoła tańca w Polsce, pozyskała dofinansowanie na podnoszenie kwalifikacji kadry tancerzy.

- Nasza kadra szkoli się zarówno w Polsce, jak i poza granicami kraju. Dofinansowanie dało nam możliwość zaproszenia do naszej szkoły najlepszych światowych tancerzy, wśród których znaleźli się m.in.: Gigi Torres, Candace Brown, czy znany z programu YCD Thierry Verger - mówi Małgorzata Wojdal, właścicielka sieci szkół tańca Lilla House.

Otwarcie własnej szkoły tańca Lilla House to inwestycja rzędu 60 tys. zł – 100 tys. zł, wysokość inwestycji zależy przede wszystkim od stanu lokalu oraz projektu wnętrza szkoły. Opłata za przystąpienie do sieci wynosi 15 tys. zł, opłata miesięczna pobierana jest w wysokości 1,2 tys. zł, a składka na fundusz marketingowy wynosi 3 tys. zł na rok. Franczyzobiorca samodzielnie znajduje lokal, w którym chce prowadzić szkołę Lilla House. Najczęściej znajdują się one w centrum miasta lub centrach dużych osiedli mieszkaniowych. Franczyzodawca zapewnia partnerom szkolenia dla kadry zarządzającej oraz dla tancerzy. Partner może też liczyć na pomoc w stylizacji wnętrza, autorski program do prowadzenia administracji szkoły oraz wsparcie w zakresie rekrutacji personelu.

(mak)