05.01.2011

No+Vello dopisuje kolejne cztery punkty

Salony fotodepilacji pojawiły się w Warszawie, Gdańsku i Gdyni.

Sieć liczy już 76 placówek, choć rozwija się dopiero od roku. Biorcom No+Vello nie udało się wprawdzie otworzyć planowanej w ubiegłym roku liczby 90 salonów, ale wynik debiutującej w 2010 roku sieci i tak jest imponujący.

Zabieg depilacji w salonie No+Vello. Fot. No+vello

Obecnie opłata wstępna w sieci wynosi 120 tys. zł, choć centrala sieci rozważa podniesienie jej do 140 tys. zł.

- Na sukces w biznesie składa się wiele czynników. Obecnie obserwujemy swoistą „drugą falę” otwarć salonów No+Vello, których właścicielami są franczyzobiorcy posiadający już jeden salon, a także kosmetyczki do tej pory zatrudnione w sieci na etacie. To najlepszy prognostyk rozwoju – mówi dyrektor do spraw ekspansji sieci Kamil Ponisz.

Plany na rok 2011 również są ambitne. Operator No+Vello chce, by sieć rosła w tempie podobnym do tego, które obserwowaliśmy dotychczas.

- W roku 2011 chcemy otworzyć podobną liczbę salonów co w roku 2010 i osiągnąć 200 placówek. Dzięki temu nie tylko klienci z dużych i średnich miast będą mogli korzystać z naszych usług, ale także klienci z miejscowości poniżej 50 tys. osób będą mogli się przekonać jak rewolucyjne i skuteczne są nasze zabiegi - dodaje Ponisz.

Obecnie opłata wstępna w sieci wynosi 120 tys. zł, choć centrala sieci rozważa podniesienie jej do 140 tys. zł. Obejmuje ona m.in. koszty licencji oraz know how, wyposażenie lokalu w sprzęt zabiegowy, umeblowanie recepcji oraz gabinetu zabiegowego, a także koordynacja wykonania projektu i prac remontowo – adaptacyjnych. Koszty adaptacji lokalu pokrywa franczyzobiorca. Może natomiast liczyć też na szkolenie personelu, materiały marketingowe oraz oprogramowanie. Miesięczna opłata franczyzowa wynosi 1,2 tys. zł, a składka na fundusz marketingowy – 400 zł. Kandydat powinien dysponować lokalem o powierzchni przynajmniej 40 m2, usytuowanym na parterze, z witryną, w miejscu o dużym natężeniu ruchu pieszego.

- Doświadczenie w branży kosmetycznej jest mile widziane, lecz niewymagane – mówi Kamil Ponisz.

(gum)