25.09.2014

Telekomunikacja 2014

Nie wystarczy mieć smartfona, żeby znać się na branży telekomunikacyjnej. Nadążanie za nowinkami technicznymi to obowiązek sprzedawcy telefonów i oferty operatorów.

Pierwszy e-mail w Polsce wysłano w 1990 roku. Rok później świat dowiedział się, czym jest SMS. Od tych wydarzeń minęło prawie ćwierć wieku. Dziś trudno wyobrazić sobie życie bez internetu i telefonów komórkowych, a zmiany, jakie zachodzą w branży telekomunikacyjnej sprawiają, że przeciętnemu użytkownikowi trudno za nimi podążać. W najlepszy sposób wykorzystuje je biznes. Jeszcze w 2009 roku na rynku działało około tysiąca punktów oferujących usługi i produkty GSM. Już w 2013 roku tego typu punktów było prawie 3,5 tys. Według „Raportu o franczyzie w Polsce” potencjalni franczyzobiorcy mogą wybierać spośród 27 konceptów na licencji. I choć dynamika rozwoju branży jest mniejsza niż kilka lat temu, nikt nie spodziewa się nagłego odwrócenia trendu. W przeciwieństwie do sprzedaży urządzeń RTV/AGD, które z założenia kupowane są na lata, telefony zmieniamy zwykle co 24-36 miesięcy. Poza tym co drugi Polak posiada już dwa aktywne numery. Jak wynika z badań GUS, w naszym kraju jest zarejestrowanych 56,5 mln kart SIM, czyli 146,8 na stu mieszkańców.

Zdjęcie punktu systemu Divicom

Sklepy stacjonarne i stoiska oferujące usługi oraz akcesoria GSM znajdują się na każdej ulicy handlowej i w każdym centrum handlowym. Szansą na wejście w ten biznes jest pojawienie się nowego obiektu, który dopiero pozyskuje najemców.

Czwórka największych operatorów działających na rodzimym rynku walczy o każdego klienta. T-Mobile, Orange i Plus zostaną, zgodnie przewidywaniami ekspertów, przegonione przez Play pod koniec 2016 roku pod względem liczby użytkowników. Wszystko za sprawą przejęć, których kwartalnie Play ma 200 tys. kosztem swoich konkurentów.
– Branża usług telefonii komórkowej będzie nadal się rozwijać, natomiast nie musi to być rozwój rozumiany wyłącznie jako wysokość sprzedaży. Najnowsze trendy rynkowe wskazują raczej na szerokość usług, również tych pozatelefonicznych, takich jak sprzedaż energii elektrycznej czy usług bankowych – mówi Mariusz Skrzypczyk, właściciel Jamatela, sprzedawcy usług Play.

Największą siecią punktów sprzedaży jest Teletorium, pod logo którego działa 178 partnerów, czyli co 20. przedsiębiorca z tej branży. Teletorium nie oferuje jednak usług żadnego z operatorów, tylko skup i sprzedaż telefonów oraz ich serwisowanie. Inni franczyzodawcy podpisują umowy umożliwiające im sprzedaż usług konkretnego operatora. Jamatel proponuje klientom usługi Play, zaś Netline – Netii, chociaż partnerzy tej drugiej firmy mogą poszerzyć ofertę o innych usługodawców. Pozostałe sieci sprzedają także doładowania pre-paid. Okazuje się, że w Polsce aż 54 proc. użytkowników korzysta z usługi z przedpłatą.

W wolniejszym tempie rozwijają się w Polsce operatorzy wirtualni, którzy korzystają z infrastruktury innych operatorów. Udział kart SIM operatorów wirtualnych w rynku wynosi ok. 0,8 proc., a jedną z firm oferujących usługi w tej formie jest Virgin Mobile. Od połowy tego roku partnerzy Telakces.com mogą sprzedawać ofertę Virgin Mobile. Działające we franczyzie telekomunikacyjnej firmy różnią się zwykle ofertą poszczególnych operatorów.

Sklepy stacjonarne i stoiska oferujące usługi oraz akcesoria GSM znajdują się na każdej ulicy handlowej i w każdym centrum handlowym. Szansą na wejście w ten biznes jest pojawienie się nowego obiektu, który dopiero pozyskuje najemców. Zarządcy większych galerii w ramach tzw. tenant mix, czyli właściwego doboru najemców, podpisują umowy z operatorami, których lokale sąsiadują ze sobą. Pozwala to wybrać najlepszą ofertę w różnych kategoriach: klient indywidualny, rodzina, klient firmowy lub korporacja. Dwie ostatnie z wymienionych grup są na celowniku mobilnych sprzedawców odwiedzających klientów w ich siedzibach.

Wysokość inwestycji w biznes telekomunikacyjny zależy od tego, czy przedsiębiorca prowadzi go na wyspie w centrum handlowym, czy w lokalu. Mniejsza powierzchnia oznacza mniejszą ilość towaru zakupionego przez franczyzobiorcę. W przypadku Play, firma wymaga sprzedaży swoich usług na powierzchni min. 25 m2. Zatowarowanie i dostosowanie lokalu do określonych standardów może w tym przypadku kosztować 50-120 tys. zł.

Przyszłość branży telekomunikacyjnej opiera się na rozwoju nowych technologii. Kilka lat temu sprzedawca nie zarabiał na sprzedaży najnowszego modelu telefonu komórkowego tyle, ile dzisiaj można zarobić na smartfonie. Najprostsza wersja wchodzącego na rynek iPhone’a 6 ma kosztować ok. 3 tys. zł. Do tego dochodzą zyski z napraw, które nie są tanie w przypadku tak nowoczesnego, a zarazem bardzo delikatnego sprzętu. Poza tym klienci nie są na całe życie przywiązani do jednego operatora. Cały czas szukają dla siebie jak najlepszej oferty na rynku. Również duży wybór mają potencjalni franczyzobiorcy. Mogą albo zostać przedstawicielem któregoś z operatorów telefonii komórkowej, albo zająć się sprzedażą i serwisowaniem telefonów. Jednak w większości przypadków, żeby zarobić, partner będzie musiał osobiście zaangażować się w prowadzenie sklepu lub wyspy handlowej.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0