11.03.2011

Ada Plus coraz bliżej tysiąca

Sieć producenta srebrnej biżuterii ma już 920 punktów sprzedaży. Od 5 marca działa placówka w Lublinie.

Toruńska firma Ada Plus działa na polskim rynku od 1996 roku. Swoją sieć sprzedaży rozwija w systemie partnerskim, proponując swoje produkty zarówno przedsiębiorcom, którzy już działają w branży, jak i tym, którzy dopiero wchodzą na rynek.

Zdjęcie punktu systemu Ada Plus

Koszt inwestycji we własny punkt sprzedaży Ada Plus zależy od liczby gablot, w których zdecydujemy się eksponować towar.

- Od naszych partnerów nie pobieramy opłat. Nie chcemy też zabierać części ich zysków ani przychodów. Przedsiębiorcy po prostu kupują od nas biżuterię, którą później mogą zaoferować swoim klientom – mówi Marzena Łyszcz, dyrektor handlowy sieci Ada Plus.

Koszt inwestycji we własny punkt sprzedaży Ada Plus zależy od liczby gablot, w których zdecydujemy się eksponować towar. Minimalny koszt wyposażenia jednej gabloty to 5 tys. zł.

- Samodzielne stoisko Ada Plus musi posiadać przynajmniej trzy gabloty - mówi Marzena Łyszcz. - Są one przekazywane naszym partnerom na zasadzie użyczenia. Placówki partnerskie dostają je za darmo, ale w momencie końca współpracy zobowiązane są do ich zwrotu.

Najbliższe miesiące dla branży jubilerskiej zapowiadają się obiecująco. Po pierwsze wiosna to naturalny czas większego popytu na biżuterię. Gdy nadchodzą cieplejsze miesiące, grube płaszcze zostają w szafach, a my pokazujemy nieco więcej ciała, często ozdabiając je wyrobami jubilerskimi.

Ponadto zawirowania na rynkach finansowych już od wielu miesięcy powodują drożenie surowców, w tym metali szlachetnych. Jeszcze przed pięcioma laty za uncję (ok. 31 gramów) złota płacono 550 dolarów. Dziś rynek wycenia go na ponad 1,4 tys. dolarów, a według wielu analityków to jeszcze nie koniec wzrostów. Jeszcze większą stopę zwrotu dawało w drugiej połowie ubiegłej dekady srebro, drożejąc z 8,5 do blisko 33 dolarów za uncję.

- W przeciwieństwie do innych gałęzi handlu, branża jubilerska nie jest obecnie skazana na posezonowe obniżki cen i wyprzedaże - mówi Marzena Łyszcz. - Raz kupiony towar zyskuje na wartości w miarę upływu czasu, nie trzeba go pozbywać się za bezcen, ale można na nim zarobić jeszcze więcej. A jeśli nawet partner zdecyduje się na odświeżenie swojej oferty, to my wymienimy niesprzedane produkty na nowe.

(gum)