Wtorek
15.03.2011
– W salonach Jean Louis David urzekła mnie ich elegancja, czystość, wystrój i wysoki poziom obsługi. Zapragnęłam mieć taki sam. Udało się – mówi franczyzobiorczyni sieci Jean Louis David.
 

Salon fryzjerski Jean Louis David na warszawskich Kabatach, który prowadzi franczyzobiorczyni, sprawia wrażenie idealnego. Miłe powitanie na recepcji, wokół panuje czystość i nieskazitelny porządek. Obsługa na wysokim poziomie i zgodnie z podręcznikiem operacyjnym. W takim miejscu można poczuć się wyjątkowo, nawet jeśli klienci przychodzą jedynie poprawić fryzury. – Jestem perfekcjonistką i lubię, gdy wszystko wykonane jest prawie pod linijkę. Zadowolony klient to dla mnie priorytet – przyznaje licencjobiorczyni.

Mimo dobrej kondycji firmy franczyzobiorczyni wciąż ciężko pracuje na zadowolenie klienta i swoje wyniki finansowe. Aktualnie nie planuje otwarcia kolejnego salonu, bo chce w pełni skoncentrować się na tym już działającym. Myśl o jego założeniu zrodziła się prawie dekadę temu, na jednym z fryzjerskich w foteli, nie gdzie indziej jak w pierwszym salonie JLD przy ulicy Puławskiej w Warszawie.

Potrzeba matką biznesu

– Wszystko zaczęło się od poszukiwań dobrego fryzjera, który wiedziałby, co zrobić z moimi włosami. Po urodzeniu dzieci chciałam zmienić coś w swoim wyglądzie. Pewnego dnia weszłam do salonu Jean Louis David na Puławskiej i to miejsce od razu mnie urzekło: elegancją, czystością, wystrojem i przyjemnym zapachem. Nie była to tylko wizerunkowa otoczka, bo i poziom usług okazał się wysoki. Wszystkie sugestie stylistki były trafne i potem za każdym razem wychodziłam z salonu zadowolona – wspomina przedsiębiorca.

Choć od zachwytu nad poziomem salonu do otwierania własnego biznesu jest jeszcze daleko, franczyzobiorczyni, dotąd specjalistka od organizacji transportu lądowego, morskiego i lotniczego, zaczęła zastanawiać się nad przebranżowieniem. Pomyślała, że warto byłoby ścinać włosy w podobnym salonie – tyle że to ona byłaby jego właścicielką.

– Odpowiadała mi atmosfera miejsca. Podczas jednej z wizyt, w najmniej oczekiwanym momencie, zapytałam stylistkę, czy to własny biznes, czy działalność sieciowa. I od tego się wszystko zaczęło – wspomina. Do realizacji planów doszło jednak kilka lat później, kiedy rezerwacja wizyty w ulubionym salonie Jean Louis David okazało się problemem.

– Ze względu na dużą liczbę chętnych terminy były dość odległe. Ja natomiast spotykałam się z klientami, więc musiałam dbać o swój wygląd. Zależało mi na dobrym fryzjerze. Nie chciałam, by był to ktoś przypadkowy. Umówienie się z ulubioną stylistką wymagało ode mnie sporo zabiegów, a to z kolei zaczynało być męczące i frustrujące – opowiada. – Jednocześnie zdałam sobie sprawę, że w pobliżu mojego domu, na Kabatach, brakuje profesjonalnego fryzjera, do którego można przyjść bez zapisów i bez obaw o efekt jego pracy. W okolicy działały głównie małe zakłady fryzjerskie, które nie wyglądały zachęcająco, a młodych kobiet, potencjalnych klientek, którym zależy na dobrym wyglądzie, nie brakuje – dopowiada dalszy ciąg historii.

Czas na zmiany

Przyszła pora na realizację pomysłu, o którym najpierw powiedziała najbliższym. – Mąż entuzjastycznie podchodzi do moich pomysłów i tym razem nie było inaczej. Zgłosiliśmy się do firmy Provaillance, która jest właścicielem marki Jean Louis David, i przed wakacjami 2008 roku rozpoczęliśmy rozmowy z zarządem – wspomina.

Od września do grudnia 2008 trzeba było dopracować szczegóły i z końcem roku podpisać umowę. Franczyzobiorczyni szybko znalazła 90-metrowy lokal przy stacji metra, w pobliżu dużego supermarketu i w sąsiedztwie innych punktów usługowych. – Byłam pierwszą osobą, która zgłosiła się do właścicielki lokalu, i od razu go wynajęłam. Mimo braku dużego parkingu dojazd dla klientów jest wygodny.

Mąż franczyzobiorczyni uczestniczył w procesie sporządzania umów i rozwiązywania kwestii prawnych, sprawował nadzór nad wykończeniem i urządzeniem lokalu. Na akceptację projektu przez architekta małżeństwo czekało miesiąc, kolejne dwa – na jego realizację. Wtedy właścicielka licencji JLD rozpoczęła rekrutację personelu. – Zaoferowaliśmy klientom atrakcyjną promocję cenową i właściwie nie było chwili na odpoczynek. W porozumieniu z franczyzodawcą przedłużyliśmy nawet godziny otwarcia.

Po okresie promocji największe emocje opadły, ale najbardziej zadowoleni klienci zostali. – Choć tak diametralnie zmieniłam swoje zajęcie, nie bałam się, że sobie nie poradzę. Po prostu wiedziałam, że nie może mi się nie udać – stwierdza z uśmiechem.

Klient – nasz przyjaciel

Właścicielka franczyzowego salonu JLD cały czas pracuje, żeby osiągnąć jeszcze lepsze wyniki. A nie jest to łatwe zadanie – choćby ze względu na problemy z zatrudnieniem profesjonalnego personelu.  – Obsługa nie może się wywyższać ponad klienta, powinna być spokojna i kompetentna. Gwiazdą ma być klient, nie pracownik. Uśmiech i zadowolenie osoby opuszczającej fryzjerski fotel ma być komplementem – podkreśla franczyzobiorczyni.

W prowadzeniu salonu fryzjerskiego przydają się jednak nawyki z dotychczas wykonywanego zawodu. W poprzedniej pracy, gdy sama zajmowała się obsługą klientów, również hołdowała wspomnianym zasadom. – Zawsze czułam się przyjacielem klientów, potrafię rozpoznać ich potrzeby. To wymóg wspólny dla obu branż. Klient powinien mieć możliwość zadania pytań i zawsze wychodzić zadowolony z tego salonu. Myślę, że udaje mi się to osiągnąć – podsumowuje.

O ile efekt cięcia i modelowania włosów można zobaczyć po kilkudziesięciu minutach, o tyle na wyniki działań biznesowych czeka się kilka lat, dlatego warto uzbroić się w cierpliwość. Dlatego właścicielka salonu koncentruje się na systematycznej dbałości o poziom usług. Liczy, że efekt jej zabiegów przełoży się na kondycję finansową i liczbę klientów. – Dzięki znanej marce nie jesteśmy anonimowi dla klienta. Ktoś, kto wybiera nasz salon, wie, jakiego spodziewać się poziomu usług i to na pewno jest pomocne w zdobywaniu klientów – dodaje.

Joanna Sopyło


Agnieszka Turska
Agnieszka Turska
dziennikarz

POPULARNE NA FORUM

Manicure "pod ręką"

Coraz częściej się widzi w centrach handlowych wysepki z zabiegami kosmetycznymi. _________________________ http://www.biokur.pl/

3 wypowiedzi
ostatnia 22.06.2018
Wyspy manicurowe

A z jakich akcesoriów do manicure'u korzystacie? Ja bardzoe często robię zamówienie na NailsCompany.eu. Ostatnio kupiłam tam efekt holo na paznokcie

16 wypowiedzi
ostatnia 21.06.2018
wyposażenie dla fryzjera

Ja się zastanawiam nad współpracą z firmą Ayala ma bardzo dobrej jakości sprzęty i akcesoria fryzjerskie http://ayala.com.pl/

13 wypowiedzi
ostatnia 20.06.2018
Gabinet kosmetyczny

marlenKa, to w takim razie na pewno przyda Ci się kurs przedłużania rzęs. Ja sobie wykupiłam szkolenie w firmie Beauty Lashes i dzięki temu mam więcej klientek w...

95 wypowiedzi
ostatnia 19.06.2018
Otwieramy klub crossfit

Crossfit zdecydowanie w ostatnich latach zyskał na dużej popularności, myśle, że jest to dobry pomysł na biznes. __________________ http://ktosiek.pl

2 wypowiedzi
ostatnia 14.06.2018
Otwieramy klub crossfit

Według mnie to bardzo dobry pomysł. W tym momencie bycie "fit" jest modne. Fajne lokalizacje lokalów użytkowych mają oni http://pcg.pl/lokale-uzytkowe-biura/ należy...

2 wypowiedzi
ostatnia 13.06.2018
Klub fitness: Wysportowany zysk

Kurs na instruktora fitness jest bardzo ważny w tej branży. Fajną ofertę ma szkoła Green Way https://szkolenia-gw.pl/oferta/kurs_instruktora_fitness

31 wypowiedzi
ostatnia 12.06.2018
Zamiast etatu, własny salon urody

Moja żona prowadzi salon i jest bardzo zadowolona, w życiu by nie zamieniła tego na biuro. Jakbyście szukali gdzie szkolić załogę salonu to zdecydowanie dobre miejsce...

18 wypowiedzi
ostatnia 11.06.2018