22.03.2011

Pizzerie biją się
o klientów i franczyzobiorców

Telepizza zmienia warunki współpracy, Da Grasso rozbudowuje menu i gra promocjami.

Choć w ostatnich latach na naszym rynku gastronomicznym coraz większą popularność zdobywa kuchnia azjatycka, Polacy są dalecy od wykreślenia pizzy z naszego jadłospisu. Na rynku pizzerii konkurencja zaostrza się, a gra toczy się zarówno o klientów, jak i franczyzobiorców.

Pizzer przygotowuje pizzę w lokalu Da Grasso. Fot. Da Grasso

Koszt inwestycji we własny lokal Telepizzy to min. 120 tys. zł, do sieci Biesiadowo można przystąpić już za 42 tys. zł. Inwestycja w Da Grasso różni się w zależności od formatu lokalu (pizzeria, restauracja lub express.)

- W tej chwili współpracujemy z partnerami na starych zasadach, ale jeszcze w tym roku zaoferujemy nowe, bardziej elastyczne warunki franczyzy – mówi Aleksandra Lewicka, marketing menedżer w Telepizzy. - W pierwszej kolejności obejmą one nowych franczyzobiorców. Nowe pizzerie będą miały niższe koszty inwestycji, a także inny sposób rozliczeń finansowych między centralą a franczyzobiorcą. Warunki współpracy z aktualnymi franczyzobiorcami będą ustalane indywidualnie.

Zdaniem Lewickiej niektóre sieci w branży podają nierealne, zaniżone kwoty dotyczące współpracy franczyzowej i otwarcia własnego lokalu.

- Trudno uwierzyć, by za 40 tys. zł można było otworzyć pizzerię. Trzeba wziąć pod uwagę, że na otwarcie lokalu składa się wiele elementów: wynajem, adaptacja, wystrój, jak również pensje dla pracowników czy pierwszy zakup towarów. Realna wydaje się zatem kwota co najmniej o 100 tys. zł wyższa – dodaje Lewicka.

Zmian w warunkach współpracy nie planuje natomiast Da Grasso. Przedstawiciele liczącej ponad 215 lokali sieć pizzerii i restauracji są zdania, że pizza to jedna z najpopularniejszych potraw i trudno spodziewać się, by coś mogło podważyć jej pozycję na kulinarnej mapie świata.

- Moda na pizzę w Polsce i na całym świecie trwa nieprzerwanie od dziesiątków lat. Świadczy o tym także duże zaufanie przedsiębiorców do Da Grasso przekładające się na stały wzrost liczby lokali – mówi Magdalena Piróg, wiceprezes zarządu Da Grasso. - Oczywiście pojawiają się okresowe mody na inne dania, ale nie obawiamy się nagłego odwrotu Polaków od pizzy.

Mimo tego, Da Grasso sukcesywnie poszerza menu o inne dania mięsne i rybne, przekąski, sałatki, desery.

- Z sukcesem wprowadziliśmy także najpopularniejsze potrawy kuchni meksykańskiej. Konsumenci Da Grasso lubią różnorodność, ale pizza od 15 lat jest najważniejszym punktem naszego biznesu – mówi Magdalena Piróg. - Każdy biznes skierowany do masowego konsumenta musi stale się rozwijać i zaskakiwać nowymi pomysłami. W Da Grasso robimy to na dwa sposoby – organizując akcje promocyjne oraz wprowadzając nowe dania do naszego menu.

Niczego w swoim koncepcie nie planuje zmieniać również Wojciech Goduński, właściciel sieci Biesiadowo. Na przekór konkurencji od trzech lat udowadnia, że system gastronomiczny można budować współpracując z przedsiębiorcami dysponującymi już nawet kilkudziesięcioma tysiącami złotych.

- My nie zamierzamy podnosić kwoty inwestycji. Minimalna kwota inwestycji w naszej sieci wynosi 42 tys.zł. Za taką kwotę jesteśmy w stanie urządzić lokal gastronomiczny o powierzchni 70-80 m2 mówi Goduński. - Kwota podawana przez nas zawiera wszystkie koszty inwestycji: projekt technologiczny lokalu, remont, materiały budowlane, wystrój lokalu, pełne wyposażenie łącznie z zastawą stołową oraz ulotkami na start. Na otwarciu nie zarabiamy ani grosza, nie pobieramy też opłaty licencyjnej.

Zdaniem franczyzodawcy na rynku zaczyna brakować atrakcyjnych lokalizacji, a największe sieci bardzo dużo zarabiają na samych otwarciach. Stąd niektóre z nich zmieniają warunki współpracy, aby przyciągnąć nowych partnerów. Tymczasem Biesiadowo przez trzy lata działalności otworzyło już ponad 60 placówek.

- Jak widać po naszym intensywnym rozwoju nasza polityka biznesowa ma sens. Rozwijamy się, bo nie jesteśmy pazerni – dodaje Goduński.

(gum)