22.01.2001

Rozwój Franchisingu w Polsce - Zastosowanie franchisingu w procesie prywatyzacji

Na początku lat dziewięćdziesiątych pojawiła się w polskiej doktrynie prawniczej interesująca propozycja wkomponowania instytucji franchisingu w proces prywatyzowania przedsiębiorstw państwowych.

Jak słusznie stwierdzają zwolennicy tej koncepcji, zwiększenie ilości tytułów własności będące efektem prywatyzacji nie musi wcale oznaczać dezintegracji struktur ekonomicznych. Wskazują oni przy tym, że sieć jednostek jest dla wielu przedsiębiorstw optymalną formą działania, która umożliwi efektywną współpracę podmiotów gospodarczych powstałych w wyniku prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych. Pierwszy etap takiego procesu reorganizacji polega na przekształceniu przedsiębiorstwa państwowego w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa, a następnie publicznej sprzedaży jej akcji albo udziałów. Natomiast w drugim etapie dokonuje się sprzedaży poszczególnych jednostek organizacyjnych wchodzących w skład spółki oraz zawiera się z nowymi właścicielami umowy franchisingowe. Takie powiązanie prywatyzacji i franchisingu umożliwiło rozwój i odzyskanie pozycji rynkowej między innymi najstarszemu polskiemu biuru podróży Orbis, które dzięki temu utrzymało również swój znak towarowy, a zdecydowaną większość jego aktualnych franchisobiorców stanowią jego byli pracownicy.

Zwolennicy franchisingu jako jednej z metod współpracy sprywatyzowanych przedsiębiorstw państwowych milcząco przyjmują, że brak odrębnej ustawowej regulacji franchisingu powoduje, że tego rodzaju działalność można prowadzić w ramach, obowiązującej w prawie polskim, zasady swobody umów. Należy jednak pamiętać, że w art. 353(1) kodeksu cywilnego określone są pewne ograniczenia tej zasady. Przepis tego artykułu stanowi mianowicie, że treść ani cel stosunku umownego nie mogą sprzeciwiać się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego.

Wydaje się, że jednym z najpoważniejszych takich ograniczeń są przepisy ustawy o przeciwdziałaniu praktykom monopolistycznym. Ustawa ta w art. 8 ust. 2 stanowi bowiem, że umowy zawarte z naruszeniem jej przepisów (art. 4, art. 5 i art. 7) są w całości lub w odpowiedniej części nieważne. Tak więc sporządzając umowę franchisingową należy także brać pod uwagę zapisy ustawy antymonopolowej mimo, że nie zawiera ona żadnego przepisu bezpośrednio dotyczącego umów franchisingowych.

Relacja między zasadą swobody umów a nieważnością umów przejawiających cechy praktyk monopolistycznych, była przedmiotem zainteresowania polskiego Sądu Antymonopolowego, który w uzasadnieniu do jednego ze swych wyroków stwierdził: "W świetle art. 8 ust. 2 ustawy antymonopolowej umowy zawarte z jej naruszeniem są w całości lub odpowiedniej części nieważne. Ustawa antymonopolowa jest zatem jedną z tych ustaw, do których odsyła art. 353(1) k.c. dla określenia granic swobody umów. Tym samym nie może być kwestionowana kompetencja Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów do ingerowania w treść umów zawieranych z naruszeniem ustawy antymonopolowej". Oczywiście tak ogólnie sformułowana zasada dotyczy każdej umowy naruszającej ustawę antymonopolową, co jednak ciekawe, wyżej przytoczone orzeczenie zapadło na tle umów inspirowanych franchisingiem stosowanych przez sprywatyzowane przedsiębiorstwo państwowe. Analiza orzeczeń Sądu Antymonopolowego w sprawach dotyczących umów wykazujących podobieństwa do umów franchisingowych prowadzi do wniosku, że przynajmniej niektóre byłe przedsiębiorstwa państwowe doskonale przyswoiły sobie metodę zreorganizowania swojej działalności za pomocą umów w swej istocie zbliżonych do umów franchisingowych. Gwoli sprawiedliwości trzeba jednak powiedzieć, że zakwalifikowanie niektórych z umów rozpatrywanych przez Sąd Antymonopolowy jako umów franchisingowych zostało uznane, przynajmniej przez niektórych, za mylne.

Andrzej Krawczyk

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0