Poleć stronę: Internetowe delikatesy rosną w siłę
Adresat
wpisz adres email odbiorcy
Nadawca
wpisz adres email nadawcy
Wiadomość
możesz dopisać coś do wysyłanej wiadomości

21.08.2011

Internetowe delikatesy rosną w siłę

Czołowe spożywcze sklepy internetowe urosły w zeszłym roku prawie o połowę, a bieżący też zapowiada się bardzo dobrze.

W Polskim handlu spożywczym dominują firmy zagraniczne takie jak Tesco, Jeronimo Martins czy Metro. Jednak w czołówce sklepów internetowych główną rolę odgrywają polskie spółki. Wśród nich prym wiodą: Alma, Piotr i Paweł oraz Bomi.

@ skarbonka.

Związek Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska opracował dokument Dobre Zasady E-commerce. Samoregulujący spis norm, wskazujący czym może kierować się internetowy przedsiębiorca, został opracowany przez praktyków e-commerce z myślą o bezpieczeństwie kupujących.

Liderem e-handlu spożywczego w Polsce jest sklep internetowy Alma, który dwa lata temu przyniósł 16 mln zł przychodów. W tym roku z pewnością przekroczy 50 mln zł i jest duża szansa, że w przyszłych latach dynamika rozwoju zostanie utrzymana. Na podium uplasowały się także sklepy Frisco i Piotr i Paweł.

1 września br. sieć Piotr i Paweł otworzy swój kolejny sklep internetowy w Szczecinie. Będzie to ósma lokalizacja e-sklepu sieci. Jeszcze w roku 2011 zostaną do obecnych lokalizacji mają zostać dołączone sklepy internetowe w Białymstoku oraz Radomiu. Rok 2010 został zamknięty wynikiem obrotu ponad 25 mln zł dla całej sieci e-sklepów Piotr i Paweł. Wobec przewidywanego dalszego rozwoju tej formy dokonywania zakupów firma prognozuje obroty sieci na rok 2011, na poziomie 45 mln zł.

W sklepy internetowe zaczęły niedawno inwestować zagraniczne sieci hipermarketów. E.Leclerc już od jakiegoś czasu posiada swój e-sklep. Niedawno dołączył do niego Auchan, a przymiarki do wejścia na internetowe witryny czyni Tesco.

Korzystanie z zakupów przez Internet daje możliwość odstąpienia od umowy w ciągu co najmniej 7 dni roboczych w całej UE bez wyjaśniania powodu i bez ponoszenia kosztów. To ukłon w stronę niezdecydowanych. Przepisy nie zawsze są jednak tak łaskawe. Po zakupie biletu na koncert, lot do Madrytu czy rezerwacji online we włoskim hotelu zmiana zdania może słono kosztować.

(mak)