28.09.2011

Za Minutkę otwieram budkę

Emperia wraca do gry z nowym konceptem.

Tradis, dystrybucyjna część Grupy Handlowej Emperia, startuje z nowym systemem partnerskim pod nazwą Minutka. Koncept ma odpowiedzieć na potrzeby tych detalistów z rynku spożywczego, którzy cenią sobie zatowarowanie sklepów w formie Cash&Carry – czyli wyprawy do hurtowni na własną rękę.

Sklep sieci Minutka.

Szefowie Tradisu i Emperii spisali projekt fuzji z Eurocashem na straty. Wracają do rozwijania własnych konceptów franczyzowych. Minutka to ich najnowsza propozycja.

- Dotychczas kierowaliśmy propozycję sieciowej współpracy głównie do klientów zaopatrujących się w kanale serwisowym (z dostawą) poprzez koncepty franczyzowe - Groszek, Euro Sklep, Lewiatan i Milea. Minutka jest alternatywą dla odbiorców preferujących samodzielne zaopatrzenie własnego sklepu w halach C&C Tradis – mówi Rafał Melanowicz, członek zarządu i dyrektor sprzedaży Tradis.

Jedynym wymogiem w stosunku do partnerów sieci ma być „utrzymanie przez nich określonego poziomu lojalności zakupowej”. To dość zagadkowy warunek. Według członków zarządu Tradisu wartość regularnych zakupów będzie indywidualnie ustalana z każdym partnerem. Co w zamian za lojalność oferuje dawca licencji?

- Prosty model współpracy: w zamian za utrzymanie określonego poziomu obrotów z halami C&C Tradis rewanżujemy się kupcom poprawą stałych rabatów, atrakcyjnymi promocjami oraz finansowaniem wizualizacji sklepu. Nie ingerujemy w poziom marżowania – mówi Tomasz Ciepłowski, dyrektor sprzedaży C&C Tradis.

Do końca roku ma powstać 120 punktów sieci. Opłata franczyzowa wyniesie 90 zł miesięcznie, a partnerzy będą mogli robić zakupy w 35 magazynach Cash&Carry na terenie całej Polski. Inaczej jednak niż w przypadku hal konkurencyjnego Makro Cash&Carry, ich oferta dostępna będzie tylko dla partnerów, a nie dla przedsiębiorców "z ulicy".

- Nie chcemy, by przy kasie spotkali się nasi klienci, czyli biorcy licencji Minutki, ze swoimi klientami, na co dzień robiącymi zakupy w Minutkach na osiedlu - tłumaczy Lesław Syguła, dyrektor rozwoju sprzedaży grupy Tradis.

Głównym narzędziem promocyjnym mają być umieszczane w placówkach plakaty reklamowe.

- Z naszych badań wynika, że zaledwie 20-30 proc. gazetek reklamowych, które trafiają do skrzynek na listy klientów, rzeczywiście jest przez nich zabieranych do domu, a nie od razu wyrzucanych. Dlatego w naszym przekonaniu plakaty w sklepach to bardziej efektywna forma reklamy – twierdzi Rafał Melanowicz.

Choć przez ostatnie pół roku rozwój Tradisu był niejako urzędowo zamrożony ze względu na umowę dotyczącą jego sprzedaży Eurocashowi, zarząd spółki nie zasypiał gruszek w popiele.

- Warunki porozumienia ze spółką Luisa Amarala nie pozwalały nam modyfikować istniejących konceptów, ale nie zabraniały pracy nad nowym systemem. Minutkę rozwijamy już od ponad roku, a placówki pilotażowe działają już w sześciu lokalizacjach – zdradza Lesław Syguła.

Wraz z rozwojem dyskontów z polskiego rynku FMCG (dóbr szybko zbywalnych) znikają tradycyjne sklepy spożywcze. W 2005 roku sklepów o powierzchni do 40 m2 było ponad 73 tys., dziś jest ich nieco ponad 51 tys. Zdaniem analityków rynku franczyza i systemy partnerskie mogą stać się jedyną szansą na przetrwanie dla mniejszych, regionalnych przedsiębiorstw z branży.

(gum)