08.10.2011

Tania franczyza nigdy się nie nudzi

Biesiadowo i Crazy Piramid Pizza wciąż w natarciu - do końca roku powstanie osiem nowych pizzerii.

Wojciech Goduński, twórca franczyzowych konceptów gastronomicznych Biesiadowo oraz Crazy Piramid Pizza, zamyka usta wszystkim, którzy twierdzą, że na rynku nie ma miejsca na tanią franczyzę. Oba systemy kolejny rok z rzędu powiększyły się o więcej placówek, niż wcześniej zakładał właściciel. W ciągu ostatnich czterech miesięcy przybyło 15 nowych pizzerii Biesiadowo oraz dziewięć punktów Crazy Piramid Pizzerii, podczas gdy właściciel przewidywał otwarcie w sumie 20 placówek obu marek.

Wojciech Goduński, franczyzodawca sieci Biesiadowo i Crazy Piramid Pizza.

Wojciech Goduński, właściciel sieci Crazy Piramid Pizza i Biesiadowo, jest przekonany, że do końca roku liczba punktów jego sieci dobije do 80.

- Na dzień dzisiejszy mamy łącznie 72 placówki. Jesteśmy niemal pewni, że do końca roku uda nam się zwiększyć liczbę lokali do 80 – mówi Goduński.

Swoje sieci rozwija nie tylko w Polsce. W irlandzkiej miejscowości Cork już powstał pierwszy punkt Crazy Piramid, a rozmowy są prowadzone z kolejnymi pięcioma potencjalnymi biorcami licencji.

- Nadal prowadzimy rozmowy z masterbiorcami z Czech i Ukrainy. Otrzymaliśmy kilka zapytań o współpracę od rosyjskich przedsiębiorców z Archangielska i Saratowa – mówi Goduński.

W Polsce kolejne pizzerie pojawią się we Wrocławiu, Krakowie i Warszawie. Warunki przystąpienia do sieci nie uległy w ostatnim czasie zmianie. Aby otworzyć własną pizzerię trzeba dysponować własnym lokalem o powierzchni minimum 70 m2 oraz kwotą 42 tys. zł. Dla porównania, do otwarcia własnej Telepizzy potrzeba przynajmniej 120 tys. zł, a inwestycja we własny punkt Pizzy Dominium to kwota od 200 do 400 tys. zł.

Zdaniem przedsiębiorcy, koniunktura w branży gastronomicznej nie rozpieszcza restauratorów, ale...

- ... nie jest na tyle źle, żeby bić na alarm. Owszem, kryzys gospodarczy, podwyżka podatku VAT, a co za tym idzie i cen, oraz ciągle rosnąca konkurencja mają negatywny wpływ na branżę gastronomiczną i zapewne restauracje odczuwają zmniejszenie zysków, ale myślę, że to sytuacja przejściowa. Na pewno mogę powiedzieć, że zdecydowanie łatwiej jest utrzymać się na rynku lokalom sieciowym. Osobom, którzy marzą o własnej pizzerii odradzam działanie na własną rękę, gdyż jest to w obecnej sytuacji rynkowej bardzo ryzykowne. Zdecydowanie większe szanse na powodzenie biznesu mają przedsiębiorcy działający pod szyldem znanej marki – twierdzi Goduński.

(gum)