09.10.2011

Bank tu, bank tam

Dobre produkty i ciężka praca, to zdaniem Lidii Wilk, partnera BZ WBK, podstawowe warunki sukcesu w branży finansowej.

Lidia Wilk od dwóch jest partnerem Banku Zachodniego WBK. Działalność gospodarcza to jej żywioł. Na 25 lat aktywności zawodowej tylko dwa przepracowała na etacie. Była współudziałowcem w spółce zatrudniającej 70 osób, prowadziła trzy samodzielne punkty pośrednictwa finansowego – z branżą usług finansowych jest związana od kilkunastu lat. Na przystąpienie do sieci bankowej zdecydowała się w 2009 roku, kiedy zdała sobie sprawę, że budowanie portfela wiarygodnych klientów możliwe jest tylko pod znanym szyldem, gdyż najbardziej pożądani klienci trafiają do placówek banków. Jako doświadczony przedsiębiorca z branży finansowej wnikliwie przyjrzała się ofertom kilku banków, ostatecznie wybierając sieć partnerską Banku Zachodniego WBK. O wyborze zdecydowała silna marka, dobre produkty dla szerokiej grupy klientów oraz wpływ partnera na kształtowanie ceny produktu w placówce partnerskiej.

Lidia Wilk Bank Zachodni WBK franczyzobiorca

Lidia Wilk jest partnerem Banku Zachodniego WBK.

– Jako była właścicielka własnych placówek pośrednictwa finansowego mogę powiedzieć, że placówka partnerska banku to zupełnie inna liga – mówi Lidia Wilk. – Silna marka, organizacja pracy, profesjonalizm i sprawdzona metodologia działania – wszystko jest na znacznie wyższym, w zasadzie nieporównywalnym, poziomie – dodaje.

W czerwcu 2009 roku ruszyła pierwsza placówka Lidii Wilk w Człuchowie. Inwestując w placówkę partnerską BZ WBK Lidia Wilk wiedziała, że prędzej czy później otworzy kolejną, by korzystać z efektu skali i umacniać swoją pozycję na lokalnym rynku.

– Okazało się, że prędzej niż później – moja druga placówka ruszyła w listopadzie tego samego roku – wspomina. – Nie ukrywam, że dodatkową motywacją była świadomość, że ktoś inny może otworzyć tam placówkę przede mną. Postanowiłam pójść na całość – nie było łatwo, ale dałam radę.

Lidia Wilk uważa, że w działalności bankowego partnera najważniejszy jest dobry start i przygotowanie do biznesu, zarówno partnera, jak i jego pracowników. Nie ukrywa też, że łatwiej mają przedsiębiorcy z doświadczeniem w sprzedaży usług finansowych. Franczyzobiorczyni podkreśla także rolę dobrych, lojalnych pracowników.

– Z większością moich pracowników współpracuję od początku działalności pod szyldem BZ WBK – stwierdza. – Wymagam, ale i motywuję ich do efektywnej pracy.

Według franczyzobiorczyni placówka bankowa to nie samograj, w którym można usiąść za biurkiem i bezczynnie czekać na klientów.
– Każdego pozyskanego klienta staramy się związać z bankiem kolejnymi produktami: rachunkiem, limitem w koncie, kartą kredytową czy produktami depozytowymi – wyjaśnia Lidia Wilk. – Korzyść jest obopólna – my budujemy w ten sposób bazę lojalnych klientów, a klient zyskuje wyższą wiarygodność, a tym samym lepsze warunki cenowe.

Lidia Wilk wyznaje zasadę, że jeden rozczarowany klient zniechęci kilku innych, jeśli jednak wyjdzie zadowolony, przyprowadzi znajomych. Dlatego ona i jej pracownicy ogromną wagę przykładają do jakości obsługi klienta, która w banku jest dodatkowo premiowana i regularnie kontrolowana przez centralę w badaniach mystery shopper.

Placówki Lidii Wilk dzieli odległość jedynie 14 kilometrów, jednak franczyzobiorczyni zauważa, że oba rynki bardzo się różnią od siebie wielkością i strukturą potrzeb, co wymaga odrębnego podejścia w zakresie sprzedaży i działań marketingowych. Tym ostatnim Lidia Wilk osobiście poświęca wiele uwagi, gdyż pozwalają jej zaistnieć w świadomości lokalnej społeczności. Dociera do pobliskich zakładów pracy (zarówno do pracodawcy, jak i pracowników), sponsoruje lokalne imprezy kulturalne i stara się wpisywać w działania promocyjne regionu i miast, w których działa.

– Gwiazdorskie kampanie ogólnopolskie budują świadomość marki u naszych klientów i generują bardzo pozytywne skojarzenia z brandem, jednak klientów pozyskujemy sami – stwierdza franczyzobiorczyni.

Obie placówki Lidia Wilk otworzyła jako dwustanowiskowe. Placówce w Chojnicach już przybyło trzecie stanowisko, w Człuchowie także pojawi się trzecie, ale wymaga to zamiany lokalu. Franczyzobiorczyni nie wyklucza dalszego rozwoju, nie chce jednak wdawać się w szczegóły, bowiem obecnie koncentruje się na działalności dotychczasowych placówek, podnoszeniu jakości obsługi klienta oraz poszukiwaniu nowego lokalu w Człuchowie.

Jak większość franczyzobiorców, Lidia Wilk nie chce rozmawiać o dochodach, ale mówi, że nie ma powodów do narzekań. Zaznacza, że warunkiem sukcesu w tej branży jest z jednej strony dobry system oferujący profesjonalne narzędzia, a drugiej ciężka praca i zaangażowanie partnera, bo bank to nie samograj…

Marta Kowalczyk