03.01.2012

Franczyzobiorco, chwytaj dzień

Zimne piwo w Carpe Diem niebawem pokrzepi studentów w Lublinie, Łodzi i Wrocławiu.

Carpe Diem ugościł krakowskich studentów po raz pierwszy w 2000 roku. Sześć lat później został otwarty pierwszy klub prowadzony przez ajenta, do którego niebawem dołączyli ajenci w kolejnych miastach. W ubiegłym roku sieć rozpoczęła rozwój we franczyzie.
- Prowadzimy już rozmowy z osobami zainteresowanymi otwarciem własnego klubu Carpe Diem. Pierwsze lokale franczyzowe mają pojawić się w Bielsko-Białej, Warszawie, Poznaniu i Cieszynie. Chcielibyśmy, żeby nasze kluby pojawiły się też w innych studenckich miastach np. w Lublinie, Łodzi, Trójmieście i we Wrocławiu - opowiada dyrektor handlowy Carpe Diem, Andrzej Gęsiarz.

Ludzie w klubie Carpe Diem.

W tym roku kluby Carpe Diem mają pojawić się w kolejnych studenckich miastach, m.in. w Lublinie, Łodzi i Wrocławiu.

Kluby Carpe Diem mają ok 200 m2 powierzchni i mieszczą się w ścisłym centrum miasta.
- Naszymi klientami są nie tylko studenci, ale również osoby, które chociaż skończyły już studia, to dobrze czują się w naszych progach. Dlatego chcemy, żeby nasze kluby powstawały w miejscach, do których łatwo dotrzeć - wyjaśnia Gęsiarz.

Na inwestycję we własny klub Carpe Diem trzeba przeznaczyć ok 180 tys. zł. Opłata za przystąpienie do sieci wynosi 25 tys. zł, opłata bieżąca 2,5 tys. zł niezależnie od wyników finansowych lokalu, opłata marketingowa to 1 tys. zł. Środki te przeznaczone są na realizację akcji promocyjnych, w których uczestniczą m.in. aktorzy Teatru From Poland, muzyk i satyryk Krzysztof Skiba, czy też zespoły muzyczne takie jak Habakuk, Apteka, Big Cyc, Proletariat.

Franczyzodawca pomaga swoim partnerom znaleźć odpowiednią lokalizację, wspiera w negocjacjach z najemcą oraz zdobyciu niezbędnych pozwoleń m.in. zgody Sanepidu, a także dostarcza projekt aranżacji wnętrza lokalu, pomaga w pierwszej rekrutacji i szkoleniu pracowników.

(mak)